Załóż bloga Zaloguj się



ja Burmistrz wam to mówię - że Stoczek w Unii Europejskiej jest

Imigranci ściągają do Unii bo jest to stabilny, bezpieczny, oparty o prawne procedury a co za tym idzie - dostatni region.

Fundacja działa w Stoczku Łukowskim już 10 lat. Przyjechaliśmy tu z zamiarem zbudowania a następnie poprowadzenie wysokiej jakości ośrodka rekreacyjno-rehabilitacyjnego.
Pani Markiewicz przedstawiła nam nieprawdziwy obraz nastawień społecznych co do jej osoby oraz jej zamiarów. Podobnie postąpiłą z mieszkańcami Stoczka. Wprowadziła ich w błąd w sprawie swojego znaczenia w Fundacji. Przekłamania te były powodem kilku nieporozumień hamujących rozwój współpracy Samorządu Stoczka Ł. i Fundacji. Nasze plany jednak się nie zmieniły. Nadal dążymy do utworzenia na Izydorach porządnego ośrodka.
Okres od lata 1999 do jesieni 2001 roku, to czas, w którym Fundacja zajmowała się głównie realizacją własnych zadań a za wygląd i funkcjonowanie ośrodka odpowiadała K. Markiewicz. Estetyka obiektu była wtedy słaba a i jego wykorzystanie też nienajlepsze. Z powodu słabej jakości wykonanego w 1999r. remontu oraz złego sposobu eksploatacji budynku, wymagał on ponownie już po dwóch latach, gruntownych prac naprawczych.

Od jesieni 2001r. do jesieni 2007 roku (6 lat) częścią Izydorów stanowiącą pobliże hotelu gospodarzyliśmy samodzielnie. Zaczęliśmy od gruntownego remontu oraz pielęgnacji i nasadzeń przyległych terenów zielonych. Później prowadziliśmy też różne prace naprawcze i inwestycyjne, daleko wykraczające poza obowiązki poddzierżawcy.
W rezultacie stan techniczny obiektu i estetyka otoczenia znacznie się poprawiły. Prowadzony samodzielnie przez Fundację ośrodek, organizował też wiele pożytecznych imprez i udzielał nieodpłatnej pomocy potrzebującym. (pisaliśmy o tym we wcześniejszych artykułach) Tych 6 lat samodzielnej działalności Fundacji na Izydorach, jest więc naszą tutejszą „wizytówką”.
Późną jesienią 2007 r w skutek celowego zatajenia przed Fundacją zdarzeń o istotnym znaczeniu prawnym, Katarzyna Markiewicz znacznie ograniczyła wpływ Fundacji na działalność ośrodka, a następnie postępem doprowadziła do usunięcia nas z budynku. Pomimo uzyskania (24.11.2008r) prawomocnego już Wyroku Sądu przywracającego w całości Fundacji użytkowanie obiektu, Katarzyna Markiewicz nadal nie podporządkowała się decyzji Sądu. Uniemożliwia nam w ten sposób rozpoczęcie prac remontowych (w czasie 2 lat, użytkowany przez K. Markiewicz obiekt został ponownie zrujnowany) i wznowienie działalności. Za zniszczenie i obecny stan ośrodka, odpowiada więc Katarzyna Markiewicz.

31. marca br., Katarzynie Markiewicz kończyła się Umowa Dzierżawy Izydorów. Postanowiliśmy więc złożyć Miastu własną ofertę.
Jeszcze jesienią ubiegłego roku rozmawiałem z Burmistrzem o dobiegającej końca dzierżawie K. Markiewicz i Burmistrz zapewniał, że będzie to priorytetowy temat dyskusji i prac Rady Miasta. Co pewien czas pytałem radnych, czy już zajęli się tym tematem ale odpowiedzi były przeczące. Pod koniec lutego, dwóch przedstawicieli Fundacji udało się w tej sprawie na rozmowę z Burmistrzem. Początek spotkania był trudny a atmosfera nieżyczliwa. Panowie wyjaśnili więc kilka niejasności i na koniec Burmistrz zmienił stanowisko w sprawie wydzierżawienia Fundacji obiektu do tego stopnia, że gdyby nie kłopot z prawnym statusem własności Izydorów (tak mówił) to już teraz załatwiłby sprawę dzierżawy i zaraz potem „zaprosiłby gości na wódkę”. Zaprosił też Fundację do złożenia formalnego wniosku o dzierżawę. Po tygodniu złożyliśmy wniosek w sekretariacie. Oprócz treści zamieszczonych na tym blogu, zwiera on jeszcze listy rekomendacyjne i wycinki prasowe na temat Fundacji.
W Stoczku jest piętnaścioro radnych. Staraliśmy się więc, każdemu z nich doręczyć egzemplarz wniosku i porozmawiać chwilę o naszej dla Stoczka propozycji. Sam materiał „pisany”, siłą rzeczy może być tylko szkicem. Spodziewaliśmy się też rundy spotkań z radnymi przed sesją i bardziej szczegółowych już rozmów. Izydory są przecież fundamentalnym zagadnieniem dla Stoczka.
-Podczas pierwszego spotkania, Przewodniczący Rady pan Kaczor powiedział, że sprawa jest poważna i zajmie najmniej dwie sesje. Moją propozycję roboczego spotkania dotyczącego wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości (w składzie: Burmistrz, Radca prawny Miasta, Przewodniczący Rady oraz wszyscy Przewodniczący Komisji Rady plus prawnik Fundacji i dwie do trzech osób kadry zarządzającej TFF) pan Kaczor uznał za rozsądną i miał „poszukać bliskiego terminu”.
-Opinia innego radnego: „trzeba w tej sprawie zwołać sesję specjalną, bo sprawa wymaga gruntownego omówienia.”
-Jeszcze inny powiedział, że „potrzebne są dwie sesje a pomiędzy nimi runda rozmów szczegółowych oferenta z komisjami Rady.
Zgoda. Sprawa jest dla Stoczka ważna, potrzeba więc merytorycznego omówienia oferty a tego „po łebkach” zrobić się nie da. Jest też obawa radnych o ewentualne roszczenia odszkodowawcze K. Markiewicz od Miasta i pytanie P. Kaczora o dostępne Fundacji źródła dofinansowań inwestycyjnych.
W międzyczasie dowiadujemy się, że Katarzyna Markiewicz, która od dwóch lat głosi, że jest właścicielką, złożyła swój wniosek o przedłużenie dzierżawy. (więc w końcu jak? Jest właścicielką czy dzierżawcą? Bo to się wzajemnie wyklucza) Mówiła, że jest to pomysł Burmistrza.
Od Stoczkowian dowiadujemy się, że kilku radnych zbiera „haki” na Fundację. Ciekawe standardy samorządowej demokrację Państwo ci uprawiają. Wciąż czekamy na zaproszenie do omówienia planu inwestycji i użytkowania Izydorów. Nawet geniusz ze szkicu ofertowego nie powinien wyciągać wniosków. Do tego jest konieczne uszczegółowienie. Czekamy, czekamy … i nic.

Albo jakimś cudem wszystko wiedzą albo z góry wiedzieć nie chcą. No tak, ale są radnymi i „wiedzieć w tym przypadku”, jest ich obowiązkiem. Więc jednak cud. Musieli doznać objawienia.

Jako uzupełnienie wniosku, składamy jeszcze:
-imienne pełnomocnictwo do ustanowienia dzierżawy,
-listę
części dostępnych Fundacji dofinansowań (zajmuje ona trzy strony)
-oraz formalne oświadczenie, zdejmujące z Miasta wszelkie ewentualne roszczenia K. Markiewicz z tytułu posiadania przez Miasto Izydorów i przenoszące je na Fundację. Pełnia bezpieczeństwa.
Sesja rozpoczęła się o czasie. Na Sali przy specjalnym stoliku zastawionym filiżankami i ciepłymi napojami (od Burmistrza) zasiadła pani Markiewicz wraz ze swoim bratem i lobbującym Edwardem Kleszczewskim. (nie słyszałem, żeby ta „procedura” stosowana była w innych przypadkach)
Połowa sesji poświęcona została różnym sprawom bieżącym Stoczka.
Tak więc nie była to na pewno sesja specjalnie dedykowana Izydorom.

Zdarzają się takie sytuacje, o których więcej dowiadujemy się z tego, czego w nich zabrakło, niż z tego, co zostało uwidocznione.
A oto lista:
1. zabrakło
sesji specjalnej, poświęconej jednej z najważniejszych spraw Stoczka
2. zabrakło
dwóch sesji na ten ważny temat
3. zabrakło
dwóch sesji i merytorycznych spotkań z komisjami pomiędzy sesjami
4. zabrakło
spotkania prawników oraz osób zarządzających Miastem i Fundacją
5. zabrakło
choć jednego zaproszenia ze strony Miasta czy radnych do podania szerszej informacji o projekcie czy udzielenia odpowiedzi na ich wstępne choćby pytania (warto przecież przed sesją)
6. zabrakło
czasu i warunków, żeby radni mogli się w pełni zapoznać i zastanowić
7. zabrakło
dyskusji i oceny, 10-ciu lat niedotrzymanych przez Katarzynę Markiewicz warunków dzierżawy Izydorów
8. zabrakło
oceny szkody, którą Katarzyna Markiewicz wyrządziła Stoczkowi, blokując dużą część prac hydrotechnicznych na Świdrze.
9. zabrakło
oceny próby przejęcia kontroli (dążenie do umów/aneksów) Katarzyny Markiewicz nad LKS DWERNICKI i Kołem Wędkarskim
10. zabrakło
oceny zaległości czynszowych Katarzyny Markiewicz z 5 ostatnich lat
11. zabrakło
oceny kredytu hipotecznego na 88 500 zł, którym K. Markiewicz obciążyła Izydory (dług dla Miasta) w wyniku zaniedbań Burmistrza
12. zabrakło
oceny podjętej ostatnio przez K. Markiewicz dużej wycinki drzew z zasobów Izydorów
13. zabrakło
projektu K. Markiewicz dotyczącego dalszego użytkowania Izydorów
14. zabrakło
ujawnienia złożonego Miastu dokumentu Fundacji, który gwarantuje Stoczkowi Ł. zwolnienie od wszelkich ewentualnych roszczeń, gdyby takie po podpisaniu umowy w ogóle pojawiły się ze strony K. Markiewicz
15. zabrakło
też listy źródeł finansowania projektu Fundacji (dostarczona została na obrady Komisji Gospodarki) i zdaniem Przewodniczącego Rady, nie została mu przekazana. (było, nie ma - jak w ruskim cyrku)
16. zabrakło
merytorycznej debaty dotyczącej tego, która z ofert jest najbliżej potrzeb mieszkańców i planów Miasta. Merytorycznej debaty nie było w ogóle ! – i to jest skandal !

17. zabrakło odpowiedzi na pytanie kilkakrotnie zgłaszane przez radnego Sentkiewicza o to, jak oferenci w przewidywalnej przyszłości zmodernizują Izydory. Prezydium z Panem Kaczorem na czele uniemożliwiło rozpoczęcie debaty na ten temat.
18. zabrakło też pozytywnej rozmowy o tym, co Fundacja w ciągu 6 lat samodzielnego gospodarzenia ośrodkiem, pożytecznego tu zrobiła oraz jak to rozwinąć z korzyścią dla Stoczkowian.
19. zabrakło gospodarności, zabrakło bezstronności, zabrakło…., zabrakło odpowiedzialności za Stoczek Łukowski i jego mieszkańców

A teraz przyjrzyjmy się temu, co zostało uwidocznione:

1.widoczny bardzo, był specjalnie przygotowany dla Katarzyny Markiewicz stolik z ciepłymi napojami (świadectwo faworyzowania jednego z oferentów)
2. widoczne było faworyzowanie Katarzyny Markiewicz jeszcze przed sesją. Prowadziła ona poufałe rozmowy z Burmistrzem i częścią radnych (czego Fundacji nie umożliwiono)
3. widoczne było wcześniejsze „ustawienie” przebiegu i wyniku sesji, poprzez demagogiczne pytania (haki) ,na które w czasie i trybie wymuszonym przez prezydium, sensownie odpowiedzieć się nie dało.
4. widoczne było „ustawienie” sesji też w tym, że mimo dwóch ofert dzierżawy zgłoszonych pod obrady Rady Miasta, Burmistrz z góry przygotował tylko jedną (wskazującą K. Markiewicz) wersję uchwały, dotyczącą wydzierżawienia Izydorów, która dotyczyła wyłącznie K. Markiewicz.

CZY TA „PRZYPADKOWA” SEKWENCJA ZDARZEŃ NIE DOWODZI, ŻE SPRAWA ZOSTAŁA WCZEŚNIEJ USTAWIONA W WĄSKIM GRONIE A RADNI MIELI TYLKO PRZYKLEPAĆ ? TAKA ODMIANA EUROPEJSKIEJ (unijnej :)) DEMOKRACJI SAMORZĄDOWEJ.
W tym miejscu należy oddać sprawiedliwość radnym opozycyjnym. Wyraźnie było widać brak aprobaty dla przygotowanej zawczasu uchwały. Byli jednak w mniejszości i (domyślam się) poparli uchwałę w zamian za obietnicę zwiększenia bezpieczeństwa Klubu Dwernicki i Koła PZW oraz znaczne skrócenie czasu głosowanej dzierżawy na rzecz K. Markiewicz.
Naszym zdaniem: brak przygotowania merytorycznego, sposób procedowania oraz osoba wybranego dzierżawcy (dotychczasowa działalność Katarzyny Markiewicz przyniosła I CIĄGLE PRZYNOSI Miastu duże straty) wskazują, że skutki wykonania uchwały przyniosą Stoczkowi Łukowskiemu dalsze straty. Uchwała jest więc niegospodarna i w trybie Art. 101 „Ustawy o samorządzie …” Fundacja ją zaskarża. Uchwała jest również obarczona błędami, dotyczącymi wadliwie w przypadku Katarzyny Markiewicz dobranego trybu bezprzetargowego.

Poniższy dokument wraz z pełnym uzasadnierniem ma trzy strony

alt

Dobrobytowi Unii Europejskiej sprzyjają zoptymalizowane procedury postępowania instytucji państwowych oraz przejrzystość tych działań. Może tutaj też tak kiedyś będzie.


ja, Burmistrz wam to mówię - Wyszło szydło z worka

Pomiędzy listopadem 2007 r a październikiem 2008 roku, spotykaliśmy się z Burmistrzem Szczepanikiem wielokrotnie. Reprywatyzacyjna decyzja Min. Rolnictwa w sprawie Izydorów, zainspirowała K. Markiewicz do zwiększenia aktywności skierowanej przeciwko interesowi Miasta oraz przeciw Fundacji. Początkowo rozmawialiśmy o narastaniu tego problemu oraz jego możliwych rozwiązaniach. Od lutego do kwietnia 2008 roku K. Markiewicz wykonała serię bezprawnych i skrajnie agresywnych działań przeciwko Fundacji. Podczas następujących po tym kolejnych spotkań, Burmistrz wyrażał oburzenie zarówno z powodu działań pani Markiewicz wymierzonych w Fundację jak i tych, które niosły zagrożenie bezpośrednio interesom Stoczka. Narzekał również, że nie zna bardziej skutecznych metod prawnego przeciwdziałania od tych, z których w tamtym czasie korzystał (czyli właściwie żadnych). Zwróciliśmy mu uwagę, że brak dochodzenia od K. Markiewicz zaległych od 2005 roku czynszów, jest niegospodarnością przeciw budżetowi Stoczka oraz że może go to osobiście narazić na dotkliwe skutki prawne. Kilka innych osób, z którymi również rozmawialiśmy o zaniechaniach Burmistrza w ściąganiu czynszowych zaległości K. Markiewicz, też  poruszyło z panem Szczepanikiem tę sprawę. Namowy w rezultacie dały efekt i Miasto 28 sierpnia 2008r. złożyło w Sądzie pozew przeciwko K. Markiewicz o zapłatę należnych blisko 30 tys. zł.  (tylko dlaczego trzeba było Burmistrza aż namawiać, skoro są to jego ustawowe obowiązki?)                                    
Brak widocznych postępów w sporze Miasto Stoczek Łukowski vr. Katarzyna Markiewicz mimo dostępnych skutecznych środków prawnych (o środkach tych dowiedzieliśmy się od Prawników Fundacji) skłoniło nas do złożenia Miastu Stoczek Łukowski (na ręce Burmistrza) propozycji współpracy dotyczącej wzajemnej pomocy w toczących się postępowaniach z udziałem K. Markiewicz. Proponowaliśmy wzajemny dostęp do potrzebnej dokumentacji (zasoby Miasta podlegają Ustawie o dostępie do informacji publicznej więc i tak są Fundacji dostępne) oraz nieodpłatną dla Miasta pomoc naszych prawników. Nadal nie widząc konkretnych działań Burmistrza, złożyliśmy w tej sprawie Miastu ofertę na piśmie.
alt

No i dalej nic. Trzy tygodnie później w geście dobrej woli, przekazaliśmy Miastu dokumenty, które właściwie użyte mogły poprawić sytuację prawną bezpieczeństwo Stoczka Łukowskiego. Poprosiliśmy też o dokumenty nam potrzebne.
alt

Po bezowocnym upływie kolejnego tygodnia, złożyliśmy pisemne ponaglenie wskazując już „palcem” na ustawowy obowiązek Burmistrza, dotyczący wydania żądanych dokumentów.
alt


Minął kolejny tydzień….
alt


NO I WYSZŁO SZYDŁO Z WORKA !
Roczny cykl spotkań z  dużą ilością współczujących westchnień Burmistrza, jego gesty mające wyrażać oburzenie uczynkami K. Markiewicz i „niezamierzoną” własną bezsilność, w zderzeniu z konkretami okazały się tylko grami pozorów i na zwłokę, w których zyskiwało nie Miasto Stoczek Łukowski, nie Ta Fajna Fundacja lecz jednak Katarzyna Markiewicz. Przyjrzyjmy się więc tym konkretom:

1. W swoim piśmie do Fundacji (bardzo długo zwlekał z odpowiedzią) Burmistrz informuje, że Miasto (czyli on) „nie jest  zainteresowane współpracą w zakresie rozstrzygania sporów zaistnialych pomiędzy Fundacją a Katarzyną Markiewicz.” – a przecież nasza oferta dotyczyła: wzajemnej pomocy dotyczącej sporów prawnych pomiędzy K. Markiewicz i Miastem oraz K. Markiewicz i Fundacją. Dotyczyć ona miała:

  • Wzajemnego udostępniania dokumentacji
  • Nieodpłatnej pomocy świadczonej Miastu przez naszych prawników.
  • Nie było w niej mowy o tym, żeby Miasto miało rozstrzygać spór K. Markiewicz vr. TFF (bo i nie jest do tego powołane)

2. Okazało się również, że wniosek (aby było skutecznie powinien być pozew) do Sądu Wieczysto Księgowego wysłał nie w wakacje, jak nas informował, lecz dopiero w trzeciej dekadzie września. Na zwłoce korzysta K. Markiewicz
3. Okazało się również (sprawdziliśmy to w aktach sądowych) że wniosek nie został opłacony i miał inne braki formalne, z góry więc był skazany na oddalenie. (w praktyce prawniczej taki trik  stosuje się niekiedy, żeby symulować działanie lecz nie uzyskać deklarowanego formalnie zamiaru. Taka gra na zwłokę) Na tej zwłoce zyskiwała jedynie Katarzyna Markiewicz.
4.
 No i przede wszystkim, wbrew zapowiedziom Burmistrza, nie doprowadził on do wpisania ostrzeżenia w dziale III Księgi Wieczystej Izydorów. „Obiecanki cacanki” i gra na zwłokę, praktycznie pozbawiły Fundację możliwości procesowej obrony i przyniosły nam niekorzystny wyrok. (na szczęście nieprawomocny) I znowu korzysta Katarzyna Markiewicz.

Nie minęły jeszcze dwa kolejne miesiące, a tu kolejny pasztet. Dowiedzieliśmy się, że Katarzyna Markiewicz wymachując wypisem z Ksiąg Wieczystych, w którym burmistrz wciąż nie doprowadził do wpisania w dziale III ostrzeżenia (taki wpis oznacza, że prawo własności osoby ujawnionej w Księdze jako właściciel, jest wątpliwe i że nie może on dokonywać takich działań, jakich dopuściła się K. Markiewicz.) wywiera presję na działaczy LKS DWERNICKI oraz członków Koła Wędkarskiego i stara się poprzez narzucenie im własnych umów, odebrać bezpieczne „prawo posiadania zależnego” od Miasta  a w rezultacie przejąć nad nimi kontrolę. Po podpisaniu z nimi własnych umów lub aneksów, Katarzyna Markiewicz uzyskała by możliwość7 formalnego usunięcia piłkarzy i wędkarzy z terenu Izydorów i być może o to właśnie jej chodziło.
I tu pojawiają się kolejne pytania i wątpliwości:

  1. Dlaczego pomimo dalszego upływu czasu, Burmistrz wciąż nie doprowadził do skutecznego zabezpieczenia Księgi a przez to zabezpieczenia między innymi piłkarzy i wędkarzy? Oraz kto na tym korzystał? Bo przecież nie Miasto, nie piłkarze i nie wędkarze. Okazuje się że znowu Katarzyna Markiewicz.
  2. LKS DWERNICKI obawiał się umów z K. Markiewicz (i słusznie) a Burmistrz Szczepanik namawia Klub do ich podpisania. Dostrzegacie schemat? Zamiast bronić stoczkowskiej instytucji pozarządowej, z którą Miasto wiąże umowa, wbrew ustawowym obowiązkom działa na korzyść K. Markiewicz. 
  3. Część działaczy Klubu dała się Burmistrzowi przekonać, ale na szczęście nie wszyscy. Doszło wtedy do serii szybkich spotkańFundacji z trojgiem radnych Miasta, Burmistrzem i kilkorgiem działaczy Klubu piłkarskiego. Prawnik Fundacji udzielił bezpłatnej pomocy prawnej (specjalnie przyjechal do Stoczka)  Komisji Rewizyjnej Klubu  oraz wyjaśnił faktyczny stan prawny zaistniałej sytuacji także jednemu z radnych Miasta. żeby zabezpieczyć Klub piłkarski i Koło Wędkarskie przed groźbami i żądaniami Katarzyny Markiewicz (domagała się podpisania z nią umów/aneksów, chciala pobierać opłaty, próbowała wymienić Koło Wędkarskie ze Stoczka na własnego kontrahenta, groziła piłarzom, że zaorze płytę boiska .. itp.) należało przede wszystkim:
  • Nie zaniedbać Księgi Wieczystej. - K. Markiewicz wszystkie swoje działania podejmuje w oparciu o ten właśnie dokument.
  • Skoro jednak doszło do zaniedbania i dokument już powstał, to natychmiast doprowadzić do wpisania ostrzeżenia w dziale III Księgi Wieczystej.Tego również Burmistrz nadal nie wykonał, sprowadzając tym samym na Stoczek kolejne kłopoty.
  • Właściwym rozwiązaniem doraźnym, było i nadal jest, uzyskanie sądowego „Orzeczenia o zabezpieczeniu przedmiotu sporu”. Takie właściwie skonstruowane orzeczenie, daje Klubowi i Wędkarzom bezpieczeństwo. Co więcej, dokument daje również formalną podstawę do uzyskania trwałego wpisu ostrzeżenia w dziale III Księgi Wieczystej.
  • A najlepsza w obecnej sytuacji możliwość, to złożenie pozwu o „uzgodnienie tresci Księgi Wieczystej”. Ta procedura przywraca w Księgach Wieczystych Stoczek jako właściciela. Ale ruchów sensownych nie widać. Miasto na tym zyskuje?      Nie!!      No więc kto?

Staliśmy sięwtedy świadkami kuriozalnego „tańca chocholego” w wykonaniu Burmistrza, który swoje bieżące działania usprawiedliwiał wskazówkami otrzymanymi podobno od radcy prawnego miasta. (ciekawe czy Radca to potwierdzi?)

  1. Powołujc się na opinę podobno uzyskaną od Radcy twierdził on, że nie ma możliwości prawnej, umożliwiającejcej złożenie wniosku o wydanie „zabezpieczenia przedmiotu sporu”. – Były i nadal są przynajmniej dwie procedury stwarzające podstawy do uzyskania w/w orzeczenia. (prawdopodobnie można zastosować również trzecią) – i uparcie odmawiał wystąpienia w obronie instytucji społecznych Stoczka Łukowskiego.
  2. Naciskany przez zainteresowanych w końcu oświadczył, że jeżeli instytucje te chcą takiej ochrony, to powinny same w Sądzie o nią się postarać. Otóż wszędzie gdzie cywilizacja już dotarła, substancja społeczna lokalnych zbiorowości stanowi „oczko w głowie” zarówno centralnych jak i lokalnych władz. Instytucje pozarządowe są wspierane, chronione i zapraszane do współpracy. Burmistrz chyba jednak o tym nie słyszał a sam jakoś się nie domyślił.
  • W interesie Stoczka jest stymulowanie rozwoju lokalnych instytucji społecznych oraz ich ochrona. To powinno wystarczyć, żeby Burmistrz wystąpił w ich obronie w w/opisanej opresji.
  • Opresję w której kilka instytucji pozarządowych Stoczka  się znalazło, spowodował swoim zaniedbaniem Burmistrz (dopuścił do przepisania Izydorów do Księgi Wieczystej Katarzyny Markiewicz) Jeżeli nie z przyzwoitości, to choćby z tego względu, spowodowaną własnym zaniedbaniem szkodę powinien naprawić i ochronić Piłkarzy oraz Wędkarzy Stoczka Łukowskiego.
  • Jeżeli nie z przyzwoitości i nie w trosce o rozwój społeczny Miasta to nakazuje mu to właśnie ta: „Ustawa o Samorządzie”

Art. 7. Zadania Miasta – odpowiedzialny za ich wykonanie jest Burmistrz
1. Zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy.
W szczególności zadania własne obejmują sprawy:
10) kultury fizycznej i turystyki, w tym terenów rekreacyjnych i urządzeń sportowych,
15) utrzymania gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz biektów administracyjnych,
19) współpracy z organizacjami pozarządowymi
Art. 9.
1. W celu wykonywania zadań gmina może tworzyć jednostki organizacyjne, a także zawierać umowy z innymi podmiotami, w tym z organizacjami pozarządowymi.
………………………
4. Zadaniami użyteczności publicznej, w rozumieniu ustawy, są zadania własne gminy, określone w art. 7 ust. 1, których celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych.

  • Tymczasem, za kadencji Burmistrza Szczepanika doszło praktycznie do upadku lub przynajmniej poważnych kłopotów większości instytucji pozarządowych  tutaj działających. Przypomnę:  z powodu jego postawy, od 1,5 roku Fundacja ma sporo kłopotów, Straż Pożarna prawie już zlikwidowana, po Orkiestrze właściwie pozamiatane a tylko dzięki  interwencji prawników Fundacji, udało się Klub „DWERNICKI” obronić przed zakusami Katarzyny Markiewicz (wędkarze też byli na liście). Boże chroń od takiej współpracy !

Fundacja chętnie sama doprowadziłaby do zabezpieczenia Księgi Wieczystej Izydorów. Niestety, nie jesteśmy stroną tego postępowania sądowego, więc Sąd nas nie dopuści. Nie ma takiej możliwości. Spróbowaliśmy jednak w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Mieliśmy może 1% szansy, że Sąd uzna nas za stronę i wyda „Orzeczenie o zabezpieczeniu.”  Niestety ten 1% okazał się zbyt mały i NSA oddaliło nasz wniosek.
alt

alt

Oto jedna z tych możliwości uzyskania "Orzeczenia o zabezpieczeniu" (a mówiliże nie ma żadnych)

Natomiast gdyby taki sam wniosek złożył Burmistrz (Miasto jest stroną) to w 99,9% Stoczek Łukowski stosowne zabezpieczenie prawne Izydorów by uzyskał. Tylko że to byłoby niekorzystne dla Katarzyny Markiewicz i warto się zastanowić, czy nie to jest prawdziwym powodem opisanej sekwencji zaniechań, zwlekania, nie dostrzegania możliwości prawnych i rozwiązań a w rezultacie sprzyjania nie sprawom Stoczka Łukowskiego, lecz interesom pani Markiewicz..?

Czas na podsumowanie:
  
Jest więc niezłomna postawa Burmistrza w obronie interesów Stoczka Łukowskiego, jego 2800 mieszkańców oraz stoczkowskich instytucji pozarządowych. Niezłomna w obwieszczeniach i deklaracjach. Tylko czy to nie jest zasłona dymna, która nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?
1- dlaczego Burmistrz dysponując właściwymi środkami prawnymi do zabezpieczenia mienia Miasta dopuścił aby Katarzyna Markiewicz przepisała Izydory do swojej Księgi Wieczystej?
2- dlaczego mimo upływu już ponad roku, Burmistrz dysponując właściwymi środkami prawnymi wciąż nie złożył pozwu o „uzgodnienie treści Księgi Wieczystej”. Wtedy Stoczek odzyskał by utracony zaniedbaniem Burmistrza wpis w Księgę a wraz z nim kontrolę majątku Miasta oraz bezpieczeństwo prawne i materialne z tym związane.
3-  dlaczego mimo upływu już dwóch lat, Burmistrz dysponując właściwym środkami prawnymi wciąż nie uzyskał sądowego „Orzeczenia o zabezpieczeniu przedmiotu sporu”, które dało by bezpieczeństwo Miastu oraz stanowiło podstawę do ujawnienia ostrzeżenia w dziale III Księgi Wieczystej Izydorów?                                                  
4-  dlaczego wbrew ustawowym obowiązkom, Burmistrz zamiast pomagał i bronił instytucje społeczne Stoczka Ł nakłaniał je do podporządkowania się woli oraz interesom Katarzyny Markiewicz?
5-  dlaczego Burmistrz prowadzi w stosunku do Fundacji ponad roczną grę pozorów, maskując tym swoje kolejne zaniechania i doprowadzając do kolejnych szkodzących Stoczkowi następstw?
6-  dlaczego Burmistrz (skoro mówi że jest dobrym gospodarzem Miasta) nie skorzystał z fachowej i nieodpłatnej pomocy prawnej oferowanej Miastu przez Fundację? Czy dobry gospodarz to taki , który przepuszcza taką okazję? Gdyby jeszcze radził sobie z problem samodzielnie, to można by to zrozumieć. Ale jak widać jego skuteczność właściwie nie istniała…. Więc dlaczego?

Traci Stoczek Łukowski, tracą piłkarze, tracą wędkarze, traci Fundacja.

Jedyną stroną konfliktu odnoszącą korzyżyści z tych „zaniechań”, za każym razem okazuje się Katarzyna Markiewicz.  Dla kogo więc Burmistrz pracuje??


Cdn..   

 


ja Burmistrz wam to mówię ! - tajemnica Księgi Wieczystej

W okolicy ostatnich wyborów samorządowych, obecny Burmistrz spotkał się ze mnąi zapowiedział współpracę ze wszystkimi tutejszymi instytucjami środowiskowymi – strażacy, piłkarze, Fundacja … i w ten oto sposób, zasłynął on jako twórca nowej formuły współpracy –„współpracy inaczej”. Z powodu jego postawy, od 1,5 roku Fundacja ma sporo kłopotów, Straż Pożarna prawie już zlikwidowana, po Orkiestrze właściwie pozamiatane a tylko dzięki  interwencji prawników Fundacji, udało się Klub „DWERNICKI” obronić przed zakusami Katarzyny Markiewicz (wędkarze też byli na liście). Boże chroń od takiej współpracy: zero  działań burmistrza, mimo kilku konstruktywnych inicjatyw z naszej strony.
1- zaniechania Burmistrza w sprawie Księgi Wieczystej Izydorów (Ustawa o księgach wieczystych i hipotece.  Art. 35. )
1. Właściciel nieruchomości jest obowiązany do niezwłocznego złożenia wniosku o ujawnienie swego prawa w księdze wieczystej.
2. Jeżeli osoba trzecia doznała szkody na skutek nieujawnienia prawa własności w księdze wieczystej, właściciel ponosi odpowiedzialność za szkodę powstałą na skutek niewykonania obowiązku, o którym mowa w ust. 1, bądź na skutek opieszałości w jego wykonaniu.)
Wedle prawa, właścicielem o którym mówi Ustawa jest Miasto Stoczek Łukowski a za wykonanie w/cytowanej Ustawy odpowiada Burmistrz. Ustawa jak wynika z jej treści, nakłada na Burmistrza po złożeniu skargi na decyzję Min. Rolnictwa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, obowiązek właściwych działań zabezpieczających Księgę Wieczystą Stoczka Łukowskiego w trybie niezwłocznym, co w praktyce oznacza zwłokę dopuszczalną jedynie do kilku - kilkunastu dni. Pierwsze poprawne działania w tym kierunku, Burmistrz podjął dopiero po 7 miesiącach. Pomiędzy decyzją Min. Rolnictwa a czasem obecnym, Burmistrz w tej sprawie działał w następujący sposób:
1- początkowo nie robiąc nic
2- następnie z drzemki wyrwała go postawa radnych opozycyjnych na sesji Rady Miasta, gdzie Katarzyna Markiewicz przekonywała radnych do tego, że zaniechanie z ich strony dalszych starań o utrzymanie własności Izydorów jest posunięciem genialnym. Radni wspierający Burmistrza głosowali* więc popierając interes K.Markiewicz lub wstrzymywali* się od głosu, manifestując tym samym brak własnej woli lub bierne poparcie dla K.Markiewicz (*niepotrzebne skreślić) Radni opozycyjni jakoś tego geniuszu nie dostrzegli i głosowali za kontynuacją działań prawnych mających obronić prawo Miasta w sporze z K. Markiewicz i Burmistrz musiał się jednak ocknąć. Cóż za pech… a tak już było wygodnie…
3- złożył wreszcie skargę do WSA na decyzę Min. Rolnictwa. (wymuszone głosowaniem radnych opozycji)
4- przez kolejne 7 miesięcy, zaniechał sobie dalszych obowiązkowych działań, nałożonych na niego między innymi ustawami: O Księgach wieczystych oraz Samorządowej. (może pomylił z leżakowaniem wina – im dłużej spoczywa, tym lepiej) co pozwoliło K. Markiewicz spokojnie przepisać Izydory do własnej Księgi Wieczystej a wypis z niej bez ujawnionego ostrzeżenia w dziale III, nadał działaniom K. Markiewicz pozory legalności.
5- w rozmowach z Fundacją kilkukrotnie wyraził zdanie, że podjął już właściwe kroki prawne skutkujące wpisem ostrzeżenia w dziale III Księgi Wieczystej.
6- a przypierany coraz mocniej o kopię tego dokumentu, wysłał w końcu do Sądu w Łukowie wniosek bez wymaganej opłaty i z innymi brakami formalnymi, skazując ów wniosek z góry na oddalenie.
7- następnie zamiast natychmiast uzupełnić wskazane przez Sąd braki, poczekał sobie spokojnie blisko miesiąc aż Sąd odrzuci wniosek i nieśpiesznie wysłał ponownie.
8- TFF musiała się aż formalnie (na piśmie) powołać na Ustawę o dostępie do informacji publicznej, żeby otrzymać od burmistrza należne i od dawna wnioskowane kopie dokumentów.
9- Sąd nie uznał racji Burmistrza. Żeby je mógł uznać, Burmistrz zamiast wniosku o ponowne wpisanie Miasta jako właściciela w Księgę (wnioski są właściwym trybem postępowania sądowego, gdy sprawa nie ma charakteru sporu prawnego a więc nie w tym przypadku) powinien złożyć pozew o „uzgodnienie treści Księgi Wieczystej”. Wtedy Stoczek odzyskał by utracony zaniedbaniem Burmistrza wpis w Księgę a wraz z nim kontrolę majątku Miasta oraz bezpieczństwo prawne i materialne z tym zwązane.
Informowaliśmy o tym Burmistrza dwukrotnie. Póki co, po kolejnej nieudanej próbie z wnioskiem składanym do Sądu w Łukowie, Burmistrz złożył apelację i sprawa czeka na rozpatrzenie w Lublinie. W tej chwili w dziale III przedmiotowej Księgi widnieje wpis o złożonej apelacji. Problem w tym, że w przypadku prawdopodobnie negatywnego dla Miasta werdyktu Sądu Okręgowego, chwilę potem tego wpisu już nie będzie.
Swoimi zaniedbaniami, Burmistrz naraził i dalej naraża Stoczek Łukowski na straty. (patrz ust.2. cytowanego wyżej przepisu prawnego) Gdyby pracował sumiennie wypełniając ustawowe obowiązki, K. Markiewicz nie utworzyłaby własnej Księgi na grunty Izydorów i nie byłoby jakichkolwiek szkód. Nawet po tym zaniedbaniu, szybkie działanie z właściwie dobranym trybem postępowania, uchroniłoby Stoczek jeżeli nie od wszystkich to od większości strat.
A podstawowe straty to:
A - po wyroku NSA potwierdzającym prawo Stoczka do Izydorów, należy przepisać księgi ponownie. Celowe działania K. Markiewicz wprowadziły mętlik w Księgi do tego stopnia, w którym formalne odtworzenie stanu poprzedniego spowoduje wydatki z kasy Miasta rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.     (strata pierwsza)
B - K. Markiewicz obciążyłą zastawem hipotecznym (na 88 500 zł) część z gruntów Izydorów. Było to możliwe dla tego, że w banku przedstawiła Księgę Wieczystą na swoje nazwisko a w Księdze tej, nie było nawet wpisu ostrzegającego w dziale III. Gdy Miasto uzyska potwierdzenie własności Izydorów, to nie ma prawnych środków do tego, aby zmusić K. Markiewicz do spłaty obciążenia hipoteki. Dług  spoczywa na  zastawionym gruncie a nie na kredytobiorcy.
alt
alt
Tą sytuację i kolejne obciążenie kasy miasta, swoim zaniechaniem spowodował burmistrz. (druga strata)
C - legitymując się Księgą wieczystą na swoje nazwisko, K. Markiewicz doprowadziła do zawieszenia dofinansowań TFF
(umowy dofinansowań mają zapis, że Fundacja otrzymuje środki, jeżeli w pełni dysponuje użytkowanym ośrodkiem) W pełnym wymiarze dofinansowań liczonych za 2008 oraz 2009 (właśnie przepadły kolejne terminy konkursów) suma strat Fundacji oscyluje w pobliżu 600 tys złotych. Ustęp 2. cytowanej na początku artykułu Ustawy wyraźnie wskazuje, kto ma wypłacić odszkodowanie. (trzecia strataNiestety będzie to budżet Miasta. Szkoda tylko, że nie weszł jeszcze w żCycie Ustawa o materialnej odpowiedzialności urzędniczej (chodzi w niej właśnie o odpowiedzialność urzędników za spowodowane przez nich straty – w tym przypadku Miasta Stoczek Łukowski.)
Prokuratura prowadzi więc postępowanie w sprawie zaniechań Burmistrza i dotyczy ono między innymi w/opisanych zagadnień. Poniżej skan urzędowego pisma w tej sprawie.
alt

Pytanie: skoro Burmistrz głosi, że w sporze o Izydory z determinacją walczy o interes mieszkańców Stoczka  oraz zdecydowanie broni tytułu własności Miasta, to skąd się biorą jego zaniedbania i straty opisane w powyższym tekście? Piszemy tu o faktach i one deklaracjom Burmistrza w oczywisty sposób przeczą.
To nie jakieś pojedyncze zdarzenie, które można by nazwać pomyłką lecz długa sekwencja działań i zaniechań przynoszących korzyści nie Miastu lecz Katarzynie Markiewicz.
Dla kogo więc Burmistrz rzeczywiście pracuje?   I o co tu chodzi?.. Bo jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o  …?

c.d.n.


"prawo kaduka" - i po upływie roku.

Ponad rok temu, Katarzyna Markiewicz podstępem doprowadziła do usunięcia kadry Fundacji z dzierżawionego od niej przez TFF budynku mieszkalnego. Policja postanowiła wstrzymać się od działań a nawet zdawała się przyznawać K. Markiewicz rację. Na próżno tłumaczyliśmy, że naruszono przecież nasze „prawo do spokojnego posiadania” (termin z kodeksu cywilnego) i że żądamy interwencji. Zamieszkaliśmy więc w lutym w stajni wraz z końmi i stamtąd staraliśmy się dochodzić naszych praw. K. Markiewicz zaangażowała przeciwko nam firmę ochroniarską (chyba z Łukowa) zainstalowała system alarmowy i przystąpiła do niszczenia własności lub posiadania Fundacji. Były też z jej strony akty agresywnych działań. Odłączyła również dopływ prądu do dzielonej przez nas z końmi stajni a następnie posunęła się aż do odcięcia wody. To było działanie bardzo groźne dla zdrowia i życia naszych koni. Było ciężko…
Przez chwilę straciłem orientację i wtedy „nadjechała kawaleria”. Ratunek. Dwóch profesjonalnych prawników, którzy podjęli się obrony Fundacji na zasadach „pro pulico bono”. Skutkiem konfliktu wywołanego przez K. Markiewicz, nie mieliśmy pieniędzy a tu nie dość że fachowi prawnicy to jeszcze zrezygnowali z wszelkich honorariów. W praktyce, to Ci panowie dokładają z własnych pieniędzy: a to paliwo, a to telefony a zdarzało się również, że i koszty procesowe finansowali ze swoich prywatnych zasobów. Ci Panowie to: aplikant adwokacki Mec. Łukasz Jończyk praktykujący w Warszawie i adwokat Andrzej Latoch z Kancelarii Adwokackiej w Lublinie. Nie liczą na żaden zarobek i dokładają z własnej kieszeni. Robią tak dla tego, że są przekonani, iż to co ze strony Katarzyny Markiewicz spotyka naszą Fundację, jest dla TFF krzywdą oraz obelgą dla systemu polskiego Prawa. Nie dla własnych korzyści lecz z przekonania i w poczuciu obowiązku. Myślę sobie tak:            dla takich postaw – czapki z głów.
Nie sposób nie napisać o Tych Panach w artykule, który traktuje o efektach ich działań.Bez nich nie dalibyśmy rady.
Dzisiaj mówimy o stanie prawnym podstawowego wątku procesowego Ta Fajna Fundacja vr. K. Markiewicz: o przywrócenie naruszonego posiadania.
Wkrótce po złożeniu naszego pozwu, Sąd Rejonowy w Łukowie wydał Orzeczenie o zabezpieczeniu posiadania, w którym zakazywał K. Markiewicz dalszego niszczenia mienia i posiadania TFF oraz odcinania wody i prądu do stajni. K. Markiewicz nie od razu zastosowała się do nakazu Sądu i trzeba było zgłosić wniosek o egzekucję sądową Orzeczenia.

W czerwcu ubiegłego roku, Sąd Rejonowy w Łukowie ogłosił Wyrok częściowo przywracający naruszone posiadanie Fundacji. (tylko kilka pomieszczeń) Wyrok posiadał klauzulę natychmiastowej wykonalności a mimo to, K. Markiewicz zwlekała z wprowadzeniem nas do budynku aż do późnego sierpnia 2008 r.
posidanie przywrocenie
Złożyliśmy apelację i w listopadzie ubiegłego roku, Sąd Okręgowy w Lublinie w pełnej rozciągłości potwierdził nasze prawa i nakazał całkowite przywrócenie obiektu.



Wyrok jest prawomocny i ostateczny.
Pomimo to, od blisko pięciu miesięcy nie możemy uzyskać od K. Markiewicz, (mimo wezwań) protokolarnego przekazania pozostałych, wciąż nam niedostępnych pomieszczeń.
Zwróciliśmy się więc wpierw do Sądu a następnie do Komornika Sądowego i jeżeli do 03.04.2009 r. K, Markiewicz dobrowolnie nie wykona Wyroku Sądu, to uczyni to Komornik.

Zrobili to, czego nie mieli prawa zrobić. Było to bezprawie.
Długa, legalna droga dochodzenia szkód powstałych nielegalnymi działaniami K. Markiewicz. Jednak w końcu skuteczna. Ostatni Wyrok sądowy oznacza również to, że wszelkie uszkodzenia czy inne straty materialne Fundacji, powstałe skutkiem bezprawnych działań K, Markiewicz, będzie ona musiała Fundacji zrekompensować. To są duże szkody i wystąpimy do Sądu o odszkodowania. O naprawienie szkód.

 


Czeski film w Stoczku"

1. Pani Katarzyna Markiewicz usiłuje pobierać opłaty dzierżawne od „LKS Dwernicki”. Twierdzi ona, że takie prawo ma, bo jest właścicielką Izydorów.

2. Twierdząc również, że jest właścicielką Izydorów, usiłowała nielegalnie eksmitować TFF z ośrodka.

3. Wykonała ostatnio dużą wycinkę lasu na Izydorach, bo jak twierdzi, jest jego właścicielką.

4. Jako właścicielka wystąpiła też do BGŻ o udzielenie jej kredytu hipotecznego i dała pod zastaw hipoteczny część z gruntów Izydorów. Zastaw hipoteczny wynosi 88 500 zł.

5. Jako właścicielka, przymierzała się również do wydzierżawienia stawów wędkarskich swojemu kontrahentowi.

6. Odmawia również płacenia czynszów dzierżawnych Stoczkowi Ł. od 2005 roku (blisko 30 tys. zł zaległości) bo jak twierdzi, właściciel przecież płacić nie powinien.

7. …itp.

Skoro więc pani Markiewicz jest właścicielką, to po co złożyła swój wniosek do Urzędu Miasta o przedłużenie jej dzierżawy?
Jeżeli K.Markiewicz jest właścicielką, to nie może wnioskować do Urzędu o wydzierżawienie czegoś, co nie stanowi własności Samorządu Miasta. (nie może być dwóch właścicieli Izydorów w tym samym czasie. Sytuacja prawnie wykluczona)
Nie może też wydzierżawić Izydorów sama od siebie.
Jeżeli Urząd uznaje K.Markiewicz jako właścicielkę, to nie może rozpatrywać jej wniosku, bo jest on w takim przypadku bezprzedmiotowy.
Jeżeli nie uznaje jej prawa własności, to powinien prawnie przeciwdziałać
czynom opisanym w punktach 1 do 7.

No dobrze… A jeżeli K. Markiewicz tylko udawała, że nabyła prawo własności a w rzeczywistości doskonale wiedziała, że prawnym właścicielem cały czas jest Miasto Stoczek?

No to mamy kolejny problem. Żeby wykonać działania wymienione w punktach od 1 do 7, trzeba posiadać rzeczywisty tytuł formalno–prawny (prawomocny akt własności). W przeciwnym razie, wymienione czyny naruszają prawo oraz interesy zarówno Samorządu Stoczka Łukowskiego jak i wymienionych instytucji pozarządowych.Jedno z pytań brzmi: czy pani Markiewicz składając w/w wniosek o dzierżawę przyznaje się, że czyny wymienione w punktach 1 do 7 przeprowadziła bezprawnie? Czy też wniosek swój złożyła przez pomyłkę i zaraz go wycofa?

Zastanówmy się też poważnie; czy wniosek właśnie tej pani, można w ogóle (merytorycznie) brać po uwagę?

Dziesięć lat użytkowała Izydory. Złożyła konkretne obietnice dotyczące tego, co w tym czasie korzystnego dla miasta z tej umowy wyniknie. A miały być:
- wielkie inwestycje– a jest po 10 latach ruina.
dziesiątki zatrudnionych Stoczkowian, utrzymujących z tego swoje rodziny. Jakoś nie widać
- koniunktura Stoczka w oparciu o działania K.Markiewicz na Izydorach, miała się poprawić. Kolejna lipa.

- nawet należnych od 2005 roku czynszów dzierżawnych (blisko 30 tys, zł) Miasto nie może od niej wciąż wyegzekwować. Czy Państwo rozważaliby przedłużenie wynajmu swojego mieszkania lokatorowi, który już piąty rok za ten wynajem Wam nie płaci? Czy nie wystarczy, że swoich pieniędzy w kłopotliwy sposób musicie dochodzić na drodze sądowej? Paranoja.!

Przez te 10 lat, K. Markiewicz nie dotrzymała swoich obietnic i mam wrażenie, że zawiodła Miasto i Mieszkańców na całej linii.
We wcześniejszym artykule pt. „ .. jabłko od Jabłoni”, podaliśmy skróconą wersję tego, czym się w czasie minionych 10 lat dzierżawy zajmowała i ile rozmaitych krzywd, działalność ta mieszkańcom Miasta i Gminy Stoczek Łukowski w rezultacie przyniosła.
A może jeżeli K.Markiewicz powie, że teraz już będzie grzeczna, uczciwa i społecznie pożyteczna, to zaświeci słońce i nastanie dla Stoczka lepsze jutro..? Może jeszcze jakąś laurkę do tego i to wystarczy..?

Czeski film… Ciekawe, jak Radni „połkną tą żabę”? Kto będzie skłonny poprzeć kontynuację 10 lat niedotrzymanych warunków dzierżawy i perspektywę dalszych działań w stylu opisanym we wcześniejszym artykule?

Czeski film.., alleee kino..!


".... jabłko od Jabłoni".

Żyjemy w kraju, który stopniowo podciąga swoje obywatelskie i państwowe standardy do tego, co w państwach naszego regionu uważa się za cywilizacyjną normę. Czyli państwo ma obowiązki i władzę a obywatele prawa oraz obowiązki. Szereg kodeksów prawnych reguluje formalnie te wzajemne zależności a towarzyszy temu nie milknąca debata o etyce cywilizacji XXI wieku. Z przekazów ustnych i z lektur dotyczących zachowań społecznych II Rzeczpospolitej wynika, że dawniej Polacy poświęcali mniej czasu mówieniu o etyce a więcej życiu w przyzwoity sposób. Cóż, czasy się zmieniają.
Ad rem:
jak informowaliśmy już we wcześniejszych artykułach, 10 lat temu szukaliśmy miejsca dla ośrodka naszej fundacji. Przypomnę, że w „finale” wybieraliśmy po selekcji już tylko z czterech ofert. Trzy z nich miały od Izydorów lepszą lokalizację (Jabłonna, Góra i Obory k. Warszawy) i lepszą bazę lokalową. Dawały więc pewność uzyskiwania wysokich dochodów. Oferenci proponowali terminowe umowy dzierżawy z możliwością przedłużenia (ale możliwość to nie gwarancja). Oferent czwarty - Katarzyna Markiewicz – zaproponowała fundacji gorszą lokalizację (Stoczek nie jest siedliskiem zamożnych entuzjastów jazdy konnej) i kiepską bazę lokalową. Perspektyw na rychłą dostatniość, tutaj więc nie było. Złożyła nam natomiast w imieniu swoim i Rodziny, propozycję trwałej współpracy przechodzącej po przejęciu przez nią Izydorów, w jakąś formę spółki. Z jej relacji, od odzyskania terenu dzieliły ją już tylko drobne formalności a częste wizyty i demonstracyjnie dobra komitywa z ówczesną panią burmistrz, wyraźnie to potwierdzały. Omówiliśmy więc wstępnie formę i zakres przyszłych wspólnych inwestycji, a że wdrożenie ich zapewniłoby wysoki standard Izydorów, fundacja przystąpiła do współpracy (powinienem raczej napisać, że „wdepnęła”).
W tym miejscu należy podkreślić, że ze względu na propozycję Katarzyny Markiewicz, odrzuciliśmy pozostałe oferty a tym samym zrezygnowaliśmy z dochodów z działalności prowadzonej na tamtym, „lukratywnym” dla branży jeździeckiej rynku. W pewnym sensie, z góry zapłaciliśmy tym za nasz udział w zaproponowanej fundacji spółce. (jeździectwo prowadzone komercyjnie w stajniach pałacu Poniatowskich w Jabłonnej k. Warszawy, przyniosłoby fundacji zysk minimum 10 tys, zł/mc) Żeby opisać większość z nieprawości, które K. Markiewicz wyrządziła TFF, trzeba by napisać książkę. Byłaby ona ponura i w swojej treści niesmaczna. Ograniczymy się więc do prostego wyliczenia charakterystycznych dla tej pani postępków. W ciągu minionych dziesięciu lat;
- siejąc intrygi wśród kadry i wolontariatu fundacji, trzykrotnie rozbiła zespół TFF. Każdorazowo rozpad zespołu powodował zmniejszenie możliwości realizacji działań statutowych i znaczne straty finansowe.
– już po trzech pierwszych miesiącach, p. Markiewicz odmówiła wywiązania się z przyjętych na siebie obowiązków ponoszenia kosztów kowalskich, weterynaryjnych i paszowych.
– po kolejnych trzech miesiącach, wbrew ustaleniom p. Markiewicz zaczęła naliczać fundacji dobowe stawki pobytowe.
– p. Markiewicz sama nadal bez zażenowania przyjmowała nieodpłatnie (barter uzgodniony w pierwotnej umowie) pracę kadry fundacji w recepcji, w kotłowni, przy odśnieżaniu, w charakterze porządkowych jej knajpy z automatami, drobne prace naprawcze, korzyści wynikające z atrakcji jeździeckich ..itp.
– chętnie też i bez skrupułów, p. Markiewicz zarabiała na grupach przyjeżdżających na konie do fundacji (od biednych dzieci z Litwy wzięła 50 zł za dobę a na spotkaniu z p. marszałek Grześkowiak powiedziała, że gości te dzieci u siebie z dobrego serca:)).
– gdy fundacja wynajęła już od p. Markiewicz ośrodek, w złej wierze pobierała od TFF nieprawnie zawyżone opłaty za media oraz doliczała podatek VAT, którego nie odprowadzała do US ponieważ nie była podatnikiem VAT.
– wielokrotnie p. Markiewicz wprowadzała w błąd różne osoby w Stoczku, że fundacja zalega jej z opłatami, podczas gdy skutkiem w/w nierzetelnych rozliczeń, mieliśmy znaczne nadpłaty.
- wielokrotnie p. Markiewicz bezpodstawnie przypisywała sobie autorstwo działań pomocowych świadczonych w Stoczku przez fundację.
– p. Markiewicz wszem i wobec utrzymywała, że konie ze stajni fundacji należą do niej, tak samo zresztą jak i sama fundacja wraz z kadrą.
– w grudniu 2007 r. w czasie spotkania z p. Markiewicz, w którym uczestniczyło sześć osób, zadaliśmy jej pytanie: „pani Katarzyno, kiedy zapłaci nam panizaległe z tytułu wykonanych dla pani usług 85 000 zł?” (osiemdziesiąt pięć tysięcy złotych) - w odpowiedzi usłyszeliśmy: „jeden zyskał, drugi stracił, … może tak być.” Nie bardzo wierzyłem własnym uszom, ale upewniłem się u pozostałych uczestników spotkania i oni też to słyszeli. Do dnia dzisiejszego p.Markiewicz należnych fundacji pieniędzy nie zapłaciła.
– te nieuczciwe praktyki p. Markiewicz stosowała nie tylko wobec fundacji: zamówiła usługi u jednego z przedsiębiorców ze Stoczka. Ustalona należność wynosiła 2500 zł. Pod nieobecność usługodawcy K. Markiewicz wręczyła jego matce kopertę z pieniędzmi dla syna. Starsza pani przekazała synowi kopertę a ten po przeliczeniu znalazł w niej kwotę o 500 zł mniejszą od uzgodnionej. K. Markiewicz utrzymuje, że w kopercie była cała kwota i odmawia dopłacenia brakującej części ceny usługi. Starsza pani (cieszy się w Stoczku nieposzlakowaną opinią) nie przewidziała, że w sprawach z p. Markiewicz należy przeliczyć i żądać dokumentu stwierdzającego rzeczywistą kwotę. Przyzwoici ludzie spodziewają się też u innych przyzwoitości, więc po prostu nie zajrzała do koperty…
Z innym z usługodawców umawiała się na nieopłacalnie niskie ceny za jego pracę, obiecując mu dodatkowe (wyrównujące) korzyści w postaci wydzierżawienia składowych majątku i drewna z tego terenu. Figa z makiem ….
Jeszcze inny, który wykonał na jej zlecenie duże i kosztowne prace, bezskutecznie przez długi czas starał się uzyskać zaległą część (duża kwota) umówionego wcześniej wynagrodzenia. Odzyskał je dopiero, gdy p. Markiewicz zmuszona była zwrócić się do niego z nowym zamówieniem. Przedsiębiorca postawił warunek: bez wcześniejszej zapłaty zaległości, nie ma o czym w ogóle mówić – i dopiero takim sposobem otrzymał resztę swoich pieniędzy. Z tego co wiem, nie podjął jednak nowego zlecenia. (może obawiał się, że i tym razem p. Markiewicz nie będzie chciała wywiązać się uczciwie z finansowych ustaleń?)

Tych niegodziwości jest o wiele więcej. Sami Państwo mogą zapewne dodać „coś od siebie”, bo ta cecha K. Markiewicz w Stoczku jest tu już dosyć dobrze znana. Czasem słyszymy, że ktoś wykonał napad na bank czy rabunek na dużą skalę. Nie zabił, nie poranił innych a dokonany „skok” znamionuje profesjonalizm. Nie popieramy przestępczości, ale bywa, że czyn taki budzi jednak nasz podziw. (może raczej fascynację) Tu nie ma czego podziwiać. Jest tylko „malizna”. Klasy zero… Nie słyszeliśmy, żeby poszkodowani zgłaszali te czy podobne swoje szkody stosownym organom. Może wolą swój niesmak szybko zapomnieć. Warto również wymienić sprawy, które były lub są przedmiotem postępowań sądowych lub organów ścigania a mają związek z K. Markiewicz: - dobrym prawem pani Markiewicz, jest ubieganie się na drodze sądowej o tytuł własności Izydorów. Przebieg i obecny stan prawny omówiliśmy we wcześniejszym artykule.

Natomiast większość z pozostałych postępowań, było lub jest prowadzone z powodu popełnienia lub podejrzenia popełnienia przestępstw:
1. p. Markiewicz zamieniła adresową stronę oficjalnego dokumentu fundacji na swoją własną a następnie nim się posłużyła. (zgłoszone Prokuraturze podejrzenie popełnienia fałszerstwa.)
2. podejrzenie o wyłudzenie od fundacji 85 tys zł ( śledztwo prowadzi prokuratura)
3. podejrzenie o przedstawienie do KRUS nierzetelnych rozliczeń pobranych dofinansowań na 85 tys. zł (śledztwo prowadzi prokuratura)
4. naruszenie miru domowego kadry TFF przez K.M. (prokuratura potwierdziła czyn)
5. zniszczenie własności/mienia TFF przez K.M. (prokuratura potwierdziła czyny)
6. podejrzenie o nakłanianie do składania fałszywych zeznań przeciwko TFF oraz gróźb karalnych (Elżbieta Pucis w uzgodnieniu z K. Markiewicz zakwaterowała w ośrodku na kilka miesięcy rodzinę – małżeństwo z kilkuletnią córką a kobieta w trzecim trymestrze zagrożonej ciąży - i nakłaniała ich do złożenia/potwierdzenia fałszywych zeznań E. Pucis przeciwko TFF. Gdy odmówili, próbowała strasząc, wyrzucić ich w nocy „na bruk”. Rodzina zgłosiła adresowane do nich groźby policji i zażądała ochrony. Później p. Markiewicz próbowała tę rodzinę namówić do wycofania zeznań, bo jak twierdziła, E. Pucis jest jej głównym świadkiem w sprawach przeciw fundacji a przedmiotowe zeznania odbierają jej wiarygodność. Pikanterii tej sprawie nadaje uwaga, którą E. Pucis skierowała do tych Państwa. Mianowicie poinformowała ich, że ona nagrywa na dyktafon rozmowy w swoim sklepie i to również zostało właściwym organom zgłoszone. Uważajcie więc Stoczkowianie - w tym sklepie lepiej w ogóle się nie odzywać:)
7. trwa szacowanie utraconych przez TFF dochodów na skutek bezprawnych działań eksmisyjnych prowadzonych przez p. Markiewicz wobec kadry fundacji. Następstwem tego będzie obowiązek zapłaty przez p. Markiewicz odszkodowania. To poważne kwoty z których fundacja nie zrezygnuje.
8. K. Markiewicz zaciągnęła kredyt hipoteczny dając w zabezpieczenie na 88 500 zł część z Izydorów, których przecież właścicielem jest miasto Stoczek Łukowski. (zgłoszone prokuraturze podejrzenie próby przedstawienia przez p. Markiewicz nierzetelnych dokumentów przy ubieganiu się o kredyt bankowy)
9. K. Markiewicz zniszczyła wiele sprzętów i innych dóbr należących do TFF. Wkrótce zakończymy szacowanie strat i wyegzekwujemy odszkodowanie na drodze sądowej.
10. W Sądzie Rejonowym w Łukowie czeka na rozpatrzenie sprawa dot. długu p. Markiewicz w stosunku do TFF na kwotę ok. 84 000 zł.
11. W Sądzie Rejonowym w Łukowie toczy się sprawa o zapłatę czynszów dzierżawnych należnych Stoczkowi Łukowskiemu, nie płaconych przez K. Markiewicz od 2005 roku (blisko 30 tys zł).
12. w Sądzie Okręgowym, Miasto Stoczek stara się o przywrócenie wpisu własności do Księgi Wieczystej Izydorów (K. Markiewicz wykorzystując zaniedbanie Burmistrza, nieuczciwie przepisała księgę na siebie, co już spowodowało straty, m.in. w/w kredyt hipoteczny, którego spłata obciążyć może budżet Miasta)
13. W Sądzie Grodzkim toczy się postępowanie przeciwko K.M. o niedopełnienie obowiązków administracyjnych.
14. kilka lat temu, Sąd Grodzki uznał K. Markiewicz winną złamania warunków zezwalających na wycinkę lasu i uznał, że odbyła się ona nielegalnie.
15. już jeden z pierwszych stoczkowskich pracowników K. Markiewicz uznał, że naruszyła ona jego prawa tak bardzo, że pozwał ją do Sądu Pracy i Sąd w Wyroku przyznał mu rację.
16. od ponad roku, po podjętej przez K. Markiewicz nielegalnej próbie eksmisji TFF z ośrodka, trwał sądowy proces a obecnie procedura komornicza przywracająca fundacji jej naruszone posiadanie. Już na wstępie Sąd wydał na rzecz fundacji Orzeczenie o zabezpieczeniu przedmiotu sporu a następnie w I Instancji Wyrok przywracający częściowe posiadanie TFF po apelacji fundacji, Sąd Okręgowy w Lublinie Wyrokiem zasądził od K. Markiewicz pełne przywrócenie posiadania na rzecz fundacji. Mimo wezwań K. Markiewicz do protokolarnego wydania wszystkich pomieszczeń, wzywana tego od czterech miesięcy jeszcze nie wykonała. Skoro nie można po dobroci, to Komornik Sądowy wyznaczył już ostateczny termin na początek kwietnia i jeżeli K. Markiewicz nie wykona Wyroku Sądu dobrowolnie to wyręczy ją w tym Sądowy Komornik.
17. gdyby wszyscy poszkodowani przez K. Markiewicz mieszkańcy Stoczka i Okolicy, zgłosili swoje „doświadczenia” z K. Markiewicz, to punktów na tej liście byłoby znacznie więcej niż 17.

Mamy tu do czynienia ze sprawami z Kodeksu Karnego, Kodeksu Cywilnego, Kodeksu Pracy i Kodeksu Wykroczeń.
Dziesięć lat temu K. Markiewicz obiecywała, że obejmując dzierżawę Izydorów przeprowadzi tu wielkie inwestycje i zatrudni dziesiątki ludzi. Dzięki jej obecności Izydory miały „rozkwitnąć” a cały Stoczek odnieść ogromne korzyści. Pamiętacie te obietnice?

Zamiast rozkwitłego ośrodka jest ruina.
Nie widać też dziesiątków pracowników ze Stoczka, utrzymujących z pracy na Izydorach swoje rodziny.
Ani Miasto ani Gmina, szczególnie dużych korzyści z „rządów” K. Markiewicz nie odczuły.
K. Markiewicz zalega nawet z czynszem dzierżawnym, którego nie płaci Stoczkowi już od 2005 r.
Zaciągnęła dużo zobowiązań finansowych w stosunku do osób oraz instytucji i w sprawach tych właściwe Organy Państwa prowadzą urzędowe postępowania.
Nie cofnęła się przed niszczeniem
własności fundacji (w tym również dużej ilości żywności przygotowanej dla niepełnosprawnych).
Naruszyła mir domowy
kadry TFF.
Zaciągnęła kredyty
pod nie swoją własność, tym samym zadłużając Stoczek.
Również.............. itd., itp....
I wciąż mówi o etyce. Mówi, że to co ją spotyka jest niemoralne i nieetyczne ….

….jabłko od Jabłoni w tym przypadku odtoczyło się bardzo daleko i wygląda na to, że jest w nim też wiele zgnilizny.


KOŁO ZAMACHOWE I WIZYTÓWKA STOCZKA

Izydory w obecnym stanie są ładne jedynie w czasie, gdy bujna zieleń przyrody tuszuje brzydotę przestarzałej i zniszczonej infrastruktury ośrodka.
Aby stały się one ponownie „kołem zamachowym Stoczka”, konieczne są poważne inwestycje. Sensownych wariantów modernizacji Izydorów jest kilka. Przedstawiamy poniżej szkice poglądowe dwóch z rozwiązań, nad którymi obecnie pracuje TFF.

I.Budynek dawnego hotelu Izydory.

Aktualny stan techniczny obiektu bardzo kiepski.                                                     

Planowana modernizacja polega na rozbudowie (zgodnie z zamieszczonym poniżej rysunkiem) oraz generalnym remoncie starej części budynku (wymiana dachu, instalacji elektrycznych, wodnych, kanalizacyjnych, grzewczych, ocieplenie budynku …itp.) do 50 miejsc noclegowych o przyzwoitym standardzie oraz uruchomieniu dla działalności non-profit: świetlicy socjoterapeutycznej i gabinetu rehabilitacyjnego. 
plan dworek

 

(Oryginalny rysunek został wykonany w formacie A1 i w wyniku skanowania uległ zniekształceniu. Spróbujemy to poprawić.)                 

Orientacyjny koszt tej inwestycji to półtora miliona złotych.

II. Izydory przy kąpielisku. 
                                                                                                     
Aktualny stan techniczny kąpieliska i bazy noclegowej fatalny.                                                                              

Planowana modernizacja polega na wybudowaniu (zgodnie z zamieszczonym poniżej rysunkiem) całorocznej bazy noclegowej dla 100 osób w zabudowie segmentowej. Segment wyposażony będzie w: dwie łazienki, aneks kuchenny, telewizor, dziesięć miejsc noclegowych i będzie posiadał centralne ogrzewanie. Również pilnie należy wymienić wyłożenie basenu. Planujemy przywrócić też wypożyczalnię kajaków i pontonów oraz „tańcownię” na wyspie.                                                           
plan izydory

          
(Oryginalny rysunek został wykonany w formacie A1 i w wyniku skanowania uległ zniekształceniu. Spróbujemy to poprawić.)

 Orientacyjny koszt inwestycji to trzy i pół miliona złotych.

- Zarówno przy pracach inwestycyjnych jak i obsłudze ośrodka, pracę znajdzie wielu mieszkańców Stoczka.
- Tak zmodernizowane Izydory staną się „kołem zamachowym i wizytówką Stoczka Łukowskiego”.


Oferta dla Stoczka i Izydorów

Przechodząc do konkretów złożyliśmy w Urzędzie Miasta Stoczek Łukowski następującą ofertę:

                                                                                              Warszawa 01.maca 2009 rok

Do:
Rady Miasta i Burmistrza Stoczka Łukowskiego.
Plac Tadeusza Kościuszki 1
21 – 450 Stoczek Łukowski

                 
PARTNERSTWO DLA STOCZKA ŁUKOWSKIEGO
Szanowni Państwo


Ta Fajna Fundacja zwraca się do Państwa z wnioskiem, o ustanowienie wieczystej dzierżawy lub innej długoterminowej formy użytkowania w trybie bezprzetargowym (uprawniają do tego zarówno Samorząd jak i Fundację: Ustawa o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie oraz Ustawa o samorządzie) Ośrodka Izydory, bezpośrednio na rzecz naszej fundacji.
Fundacja nasza przyjechała do Stoczka dziesięć lat temu z zamiarem utworzenia tu swojej docelowej, wysokiej jakości bazy rekreacyjno - rehabilitacyjnej. To tu formalnie zarejestrowaliśmy w REGON nasz oddział i tu od wielu już lat świadczymy pomoc społeczną.
Dzięki przysługującym nam dużym dofinansowaniem inwestycyjnym, zamierzamy zmodernizować cały obiekt i jeszcze bardziej rozwinąć w nim działalność charytatywną (obejmując nią więcej mieszkańców Stoczka) jak i usługi hotelowe oraz turystyczne. Nasz projekt jest w pełni zbieżny z założeniami planów: rozwoju miasta i zagospodarowania przestrzennego Miasta Stoczek Łukowski.
Utworzymy nowe miejsca pracy i przywrócimy tutejszej społeczności dawne znaczenie Izydorów.


Zarząd Tej Fajnej Fundacji


Szanowni Państwo.
I.Pozarządowe instytucje wywodzące się z ruchów obywatelskich a zwłaszcza te ze statusem opp (organizacje pożytku publicznego), posiadają solidny potencjał finansowy. W przypadku TFF , jest to bardzo duży„kapitał dofinansowań na inwestycje i projekty miękkie” do realizacji w Stoczku. Za sprawą statusu opp. TFF jest uprawniona do pozyskiwania nawet do 100% wartości kosztorysowej swoich projektów. Oznacza to:
- wysokiej jakości materiały, wykonanie, wyposażenie … itp. TFF nie musi oszczędzać na jakości. Fundacji opłaca się wdrażać wysokiej klasy inwestycje, gdyż środki pochodzą w całości z dofinansowań.

Natomiast:

- wysoki standard ośrodka zapewnia niskie koszty eksploatacji i bezawaryjność.

- wysoki standard ośrodka zapewnia duże dofinansowania na projekty „miękkie” oraz powodzenie w działaniach komercyjnych.

- jedynym opłacalnym dla fundacji kierunkiem działań są duże inwestycje w infrastrukturę Izydorów i jest to również najkorzystniejsze rozwiązanie dla mieszkańców Stoczka Łukowskiego.

Chcemy inwestować dofinansowania w remont i rozbudowę dawnego hotelu:
1.  dobudowa powierzchni noclegowej dla 30 osób
2.  wymiana wszystkich instalacji
3.  wymiana łazienek
4.  przebudowa kuchni
5.  gabinet rehabilitacyjny
6.  świetlica internetowa  
7.  likwidacja barier architektonicznych                                         
8.  wymiana dachu       
9.  ocieplenie budynku  
10. budowa krytej rotundy hipoterapeutycznej  
11. dobudowa sali klubowej do stajni  
12. budowa drugiej wiaty
13. kwietniki, ławki i stoliki

Będzie to ośrodek ze świetlicą socjoterapeutyczną, gabinetem rehabilitacyjnym, krytą rotundą hipoterapeutyczną, zapleczem gastronomicznym i miejscami noclegowymi dla 50 osób (w tym również niepełnosprawnych). Nowy standard obiektu podniesie jakość działań społecznych oraz pozwoli skutecznie konkurować na wolnym rynku również w obszarze usług komercyjnych.
Kadra ośrodka będzie liczyć od 5 do 14 osób (połowa zatrudniona etatowo a połowa wolontariatu)

Wartość kosztorysowa inwestycji 1mln zł – 1,5 mln  zł.  
Rozpoczęcie inwestycji wiosna 2010 r.
Oddanie do eksploatacji jesień 2010 r.
                 
W drugim etapie planujemy inwestycje przy kąpielisku:
1. całoroczna baza noclegowa dla 100 osób w obowiązujących standardach
2. adaptacja „kawiarni” do standardów gastronomicznych obowiązujących
    w U.E.
3. generalny remont basenu kąpieliskowego (być może budowa drugiego w    
    stawie powyżej kąpieliska)

4. reaktywacja zabaw tanecznych (zadaszona wiata na wyspie)
5. reaktywacja wypożyczalni pontonów i kajaków.
6. plac zabaw dla dzieci oraz ławki i stoliki.
7. inne inwestycje we współpracy projektowej z Radą Miasta, Parafią,                                            
    klubem piłkarskim, kołem wędkarskim, szkołą, Miejskim Ośrodkiem   
    Kultury oraz innymi instytucjami publicznymi Stoczka Łukowskiego.  

Będzie to ośrodek rekreacyjny z 100 miejscami noclegowymi (całorocznie), małą gastronomią, wypożyczalnią kajaków, „tańcowiskiem na wyspie”, placem zabaw dla małych dzieci oraz jednym lub dwoma basenami kąpieliskowymi o przyzwoitym standardzie.
Nowa jakość obiektu pozwoli skutecznie konkurować w obszarze usług komercyjnych. Będzie to dobra baza wakacyjna i zimowiskowa dla organizatorów kolonii oraz dla indywidualnych wczasowiczów. Poza sezonem wakacyjnym, kwaterować tu będą pracownicy firm wykonujących w okolicy Stoczka swoje zlecenia. Izydory w odnowionej i ulepszonej formie, będą też w pełni dostępne mieszkańcom Stoczka.
Kadra tej części ośrodka będzie liczyć od 6 do 15 osób (zatrudnionych etatowo)

Wartość kosztorysowa inwestycji 2mln zł – 3,5 mln  zł.  
Rozpoczęcie inwestycji wiosna 2012 r.
Oddanie do eksploatacji wiosna 2013 r.
Oznacza to że mieszkańcy Stoczka Łukowskiego odzyskają dla siebie miejsce wypoczynku i rozrywki, przybędzie nowych miejsc pracy oraz poprawi się lokalna koniunktura gospodarcza. Również środowiska „troski społecznej” odniosą znaczne korzyści a zainteresowanie fundacją mediów, pomoże w działaniach reklamowych.   

Reasumując:
Ta Fajna Fundacja działa w Stoczku Łukowski już 10 lat. Przyjechaliśmy tu w  dobrych intencjach i dużo dobrych rzeczy udało nam się zrobić. Posiadamy znacznie większy potencjał niż do tej pory udało się  uruchomić. Aby go w pełni wykorzystać, potrzebna jest bezpośrednia umowa użytkowania pomiędzy Miastem Stoczek Ł. a Tą Fajną Fundacją. Otworzy to drogę do niezbędnych inwestycji z unijnych dofinansowań.

Fundacji nie opłaca się nic innego, niż duże i wysokiej jakości inwestycje w Izydory, przywracające również Miastu dawne znaczenie ośrodka oraz dające mieszkańcom nowe miejsca pracy .


 


"Izydorów" - aktualny stan prawny

Historia sporu prawnego między Miastem Stoczek Łukowski a Katarzyną Markiewicz i reprezentowaną przez nią rodziną o tytuł własności do Izydorów, zaczęła się 16 lat temu. Ilość rozpraw sądowych, odwołań, wniosków dowodowych, świadków, orzeczeń, uzasadnień ..i innych podobnych czynności procesowych w Sądach lub też rozpatrywań tego samego roszczenia przez Ministerstwo Rolnictwa jest tak duża, że nawet doświadczonym prawnikom „ogarnięcie tematu” zabiera dużo czasu i nastręcza wiele problemów. Nam, zjadaczom chleba wystarczy wiedzieć, że żaden z licznych, rozpatrujących pozwy reprywatyzacyjne składów sędziowskich, nie znalazł wystarczających podstaw aby nieruchomość przekazać rodzinie pani Markiewicz. Z kilkakrotnie rozpatrywanego przez Ministerstwo Rolnictwa roszczenia reprywatyzacyjnego wszystkie wnioski z wyjątkiem ostatniego, również zostały uznane za nieuzasadnione.  I tu pojawia się ciekawostka: pani Markiewicz nawiązała kilka lat temu bliską współpracę ze Związkiem Zawodowym Rolników Ojczyzna, który stanowi nieformalne zaplecze terenowe Samoobrony Andrzeja Leppera. Zasiadała tam w Zarządzie, była pełnomocnikiem do spraw wypoczynku dzieci (i z organizacji tego wypoczynku czerpała zyski, które do dziś nie zostały prawidłowo rozliczone) oraz Radcą Prawnym Związku (zamieszczony skan dokumentu z ujawnioną funkcją pochodzi z Sądu jest więc wiarygodna)

Jedyna pozytywna decyzja Min. Rolnictwa, wydana została K. Markiewicz właśnie za kadencji Ministra Leppera. Decyzję tą, do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zaskarżyło Miasto Stoczek Ł. a ten po wstępnym zapoznaniu, wydał Orzeczenie wstrzymujące wykonanie decyzji Ministra a następnie Wyrokiem, w całości rzeczoną decyzję uchylił. (Uzasadnienie Wyroku jest dla Ministerstwa druzgocące; w nim sąd wskazał na ignorancję - minister rozpatrywał sprawę, która się przedawniła, a czynił to w sposób budzący wątpliwość co do obiektywizmu, bo jednej z ważnych opinii geodetów, która nie pasowała do przyjętej linii działania, w ogóle nie wziął pod uwagę). W międzyczasie, pani Markiewicz na podstawie decyzji Ministerstwa, zdążyła dokonać zmiany wpisu właściciela w Księgach Wieczystych. Następnie złożyła wniosek do NSA o kasację wyroku wydanego przez WSA i póki NSA wniosku tego nie rozpatrzy (ze względu na kolejki może to nastąpić dopiero we wrześniu 2009r), to wyrok WSA pozostaje nieprawomocny.

Postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
Obecnie więc mamy do czynienia z pewnym dualizmem. Pani Markiewicz posługuje się wypisem z Księgi Wieczystej który powstał jako dokument legalny lecz dokument ten nie odzwierciedla aktualnego stanu prawnego, gdyż ostatni Wyrok WSA jej tytułu własności unieważnił. Mówiąc zupełnie jasno: wypis z ksiąg wieczysty choć legalny świadczy obecnie nieprawdę. Z problemem tym już dawno powinien uporać się Urząd Miasta Stoczek Łukowski bo ma do tego wystarczające środki prawne. Również w tej kwestii trzymamy za Miasto kciuki i niebawem  poświęcimy „tematowi” specjalną, ilustrowaną dokumentami edycję blogu. 

 Wyrok stwierdzający  nieważność decyzji Ministra Rolnictwa                                                                                           


A tak to wygląda w praktyce

Czy oprócz Izydorów Stoczek ma jeszcze jakiś teren lub inne mienie, które w niedługiej przyszłości mogłoby poprawić jakość życia mieszkańców? (koniunkturę gospodarczą i społeczną) – Nie. Nie ma!
Kiedyś MOSiR spełniał tą rolę. Po zmianie systemu Państwa w 1989 r, jeszcze kilka lat prosperował a potem znacznie podupadł. Wydzierżawienie obiektów Katarzynie Markiewicz nic dobrego Miastu i mieszkańcom nie przyniosło. Widać to przecież gołym okiem.

Od lat śledzimy przewlekły spór o tytuł własności i wiele zmęczonych już osób chciałoby jego zakończenia. Ale czy każdy z rozwiązujących spór możliwych wariantów oznaczać będzie poprawę? Warto więc zastanowić się jakie konsekwencje mogą one przynieść. Czy optując za którymś z możliwych rozwiązań przewlekłego sporu wybieramy dla siebie, swoich dzieci oraz innych mieszkańców Miasta i Okolicy, rzeczywiście najlepsze perspektywicznie rozwiązanie?  
Konsekwencje możliwych podstawowych wariantów w skrócie i w uproszczeniu wyglądają tak:
Jeżeli właścicielem Izydorów będzie jakakolwiek osoba prywatna lub firma kierująca się rachunkiem zysków i strat to:
1. Bardzo możliwe że sprzeda teren na działki. Będzie miała do tego prawo i jeżeli nawet nie na początku to co ją powstrzyma przed sprzedażą, jeżeli znajdzie się w nagłej potrzebie finansowej? Większość z nas w podobnej sytuacji tak właśnie by postąpiło i nie ma w tym niczego nagannego.
Właściwe pytanie brzmi: czy będzie to korzystne dla Stoczkowian?                          

Nowi właściciele pokrojonych na kawałki Izydorów, pewnie wybudują sobie jakieś letnie domki. Pewnie kilka lokalnych ekip budowlanych wykona te zlecenia. Następnie nowi właściciele ogrodzą płotem swoje działki (my też byśmy nie chcieli, żeby obcy ludzie chodzili po naszym podwórku – nic nagannego) Będą spędzać tu wakacje i jeszcze kilka dni w roku i robić przy tej okazji zakupy w Stoczku. (To namiastka opłacalności) Kilka pań ze Stoczka dorobi czasem skromne pieniądze sprzątając te domki lub nawet gotując. Wpłyną też do Miasta jakieś (raczej niewielkie) podatki od tych domków. Lecz TEREN ZMIENI CHARAKTER I PRZESTANIE BYĆ STOCZKOWIANOM DOSTĘPNY (własność prywatna!– obcym wstęp wzbroniony!)                                              
2. Właściciel wybuduje coś związanego z turystyką.
W takim przypadku trzeba wziąć do reki kalkulator i uwzględnić głęboki kryzys gospodarczy oraz to, że Stoczek nie jest tak popularny jak Zakopane czy Hel. Okaże się, iż pożądanego napływu gości z wypchanymi portfelami spodziewać się nie należy. To z kolei oznacza, że dużych inwestycji robić nie można, bo one się nie zwrócą prędko a może i wcale. Można próbować coś na niewielką skalę z tanich (tzn. kiepskich) materiałów i tanią siłą roboczą. Tego typu inwestycje nie oznaczają niestety wysokiego standardu proponowanych usług turystycznych, więc też Stoczkowi raczej nie dadzą impulsu do rozwoju gospodarczego. Małe obroty przy niezbyt zamożnych klientach oznaczają mało miejsc pracy i niskie zarobki personelu.
Oczywiście i w tym przypadku Izydory przestaną być dostępne Stoczkowianom. No…   może na basen po wykupieniu biletów będzie można przyjść. Interes to interes (nic nagannego przecież)  A czy będzie to dobre dla Stoczkowian?
3. Właściciel usunie dotychczasowych użytkowników. Trampkarze, juniorzy, seniorzy oraz trenerzy i działacze LKS DWERNICKI, również muszą znaleźć sobie nowe miejsce. I bez naiwności … nie ma co oczekiwać po żadnych nowych właścicielach jakichkolwiek rekompensat. (interes to interes – samo życie)
Szkoda tylko i tych dzieciaków i tych trochę starszych, którzy ćwiczą tu z zamiłowania.   A może to jakimś cudem dla Stoczka będzie dobre?
4. No i ci panowie, którzy łowią ryby w stawach, mogą się przecież przenieść na Świder. To prawie w tym samym miejscu.  (Stawy muszą dawać przecież dochód. Nic nagannego przecież)  Jeżeli nie w wymienionych wyżej wariantach, to może chociaż tu, kryją się dla Stoczka i jego mieszkańców jakieś korzyści?

Wygląda wiec na to, że każdy z wariantów zawierających utratę praw własności Stoczka do Izydorów, przyniesie Stoczkowianom niepowetowane straty. No dobrze. A czy jest rozwiązanie, które zamiast strat daje bezpieczeństwo i korzyści Stoczkowi Łukowskiemu?

Otóż w przypadku gdy Miasto należycie zadba o interesy swoich mieszkańców i obroni tytuł własności (wciąż nie zabezpieczyło ksiąg wieczystych ani nie wniosło nawet o wydanie sądowego orzeczenia o zabezpieczeniu przedmiotu sporu) pojawiają się dwa podstawowe dla tego wariantu rozwiązania:

5. Wydzierżawi Izydory osobie prywatnej lub firmie kierującej się rachunkiem zysków i strat a wtedy możemy spodziewać się konsekwencji, które omówiliśmy już w punkcie drugim, tzn. tanio, słaba jakość, brak konkurencyjności, pracy mało i płace mizerne.                      
6. Nawiąże partnerstwo publiczno – społeczne. To nowa jakość i tu pojawia się bezpieczeństwo dla Stoczka. W tym wariancie partner publiczny (jest nim Urząd Miasta) wydzierżawia obiekt partnerowi społecznemu – organizacji pozarządowej (Ta Fajna Fundacja odpowiada wzorcowi). W omawianym przypadku istotne jest, aby partner społeczny posiadał odpowiedni potencjał finansowy (ze względu na posiadany status opp. fundacja jest uprawniona do otrzymywania dofinansowań pomiędzy 80% a 100% wartości kosztorysowej swoich inwestycji oraz zadań bieżących) Warto wiedzieć, że TFF musi cały zysk z działalności gospodarczej przeznaczać na działania charytatywne. Środki z dofinansowań bieżących służą również działaniom statutowym. Oznacza to, że wszystkie pieniądze pozyskane dla działań w Stoczku oraz zarobione w Stoczku, Ta Fajna Fundacja musi w Stoczku wydać. A wydawać może jedynie na realizację swoich zadań charytatywnych, na utrzymanie ośrodka oraz na wynagrodzenia dla zatrudnionych osób. Jest to bardzo korzystne i bardzo bezpieczne dla Stoczka i mieszkańców.  To „nakręca” koniunkturę.                                                                                      

Fundacja zmodernizuje stopniowo cały ośrodek Izydory, a że będzie to robić z pieniędzy pochodzących z Brukseli, nie będzie oszczędzać na jakości materiałów, funkcjonalności, estetyce czy wykonawcach. Nawet gdyby fundacja chciała oszczędzać, to i tak nie może, bo takie inwestycje nadzorowane są przez właściwe urzędy.                     

Trudno sobie również wyobrazić, aby instytucja pozarządowa ze statusem opp. choćby próbowała zamykać Izydory przed Stoczkowianami.  Małe podsumowanie: gdy Miasto pozostaje właścicielem a Ta Fajna Fundacja dzierżawcą Izydorów, TFF stopniowo z pieniędzy unijnych zmodernizuje ośrodek. Są to inwestycje dobrej jakości i w Stoczku powstaną obiekty o europejskim standardzie. Dochód z nich oraz dofinansowania bieżące fundacji służą działaniom charytatywnym oraz wynagrodzeniom zatrudnionych pracowników a Izydory pozostają otwarte dla Stoczkowian.
Fundacja chętnie też będzie współpracować z klubem piłkarskim, wędkarzami  oraz pozostałymi instytucjami tutejszego życia publicznego.  I to właśnie jest dobre rozwiązanie dla Stoczka.

7. Kilka dodatkowych refleksji:
- każda reguła ma wyjątki. Prywatyzacja jest na ogół dobrym rozwiązaniem dla wielu problemów gospodarczych. Dla Stoczka pełna prywatyzacja (czy reprywatyzacja) Izydorów, jeżeli nie natychmiast to w niedługim czasie okaże się klęską. Pozbawi Stoczek możliwości rozwoju i pozostawi go zaściankowym miasteczkiem gdzieś „na ścianie wschodniej”.  

- w każdych kolejnych wyborach samorządowych startują kandydaci, którzy z własnej chęci zabiegają o te stanowiska. W świetle „Ustawy o samorządzie” mają oni obowiązek dbać o interes całej lokalnej społeczności oraz wszelkimi środkami chronić mienie miasta (w tym przypadku Izydory). Każda osoba biorąca udział w zarządzaniu Stoczkiem ma obowiązek odłożyć na bok swoje prywatne sympatie czy przekonania i wybrać rozwiązania korzystne dla interesu ogółu Stoczkowian. Zobowiązują ich do tego Ustawy, deklaracje złożone wyborcom, ślubowania oraz otrzymywane z podatków Stoczkowian pobory (diety lub pensje) a przede wszystkim nadzieje współmieszkańców Miasta, że złożyli swoją przyszłość we właściwe ręce. To jest prawdziwy sprawdzian Radnych i Zarządu Miasta Stoczek Łukowski.
                        

- po wejściu Polski do Unii, wielu z nas obawiało się, że teraz gdy obowiązuje już prawo europejskie, to Żydzi pozbawią nas domów i ziemi, która kiedyś do nich należała. Były Ambasador Izraela – pan Szewach Wajs, w jednym z udzielonych wywiadów odpowiedział na obawy Polaków. Powiedział wtedy, że Żydom stała się niewątpliwie krzywda. Ale że oni nie będą tego robić dzisiejszym właścicielom. Że jakoś (odszkodowania/rekompensaty) trzeba te straty Żydom powetować ale nie może być tak, żeby krzywdę jednych ludzi naprawiać krzywdząc w ten sam sposób innych.                                                                                    

W Tygodniku Siedleckim z 22 lutego, zamieszczony jest artykuł mówiący o tutejszym konflikcie. Autor rozpoczyna go podobną konstatacją.

Wszyscy Radni oraz Zarząd Miasta winni tak działać, żeby krzywda nie spotkała ani piłkarzy, ani wędkarzy, ani spacerowiczów i najważniejsze: żeby wybrać wariant, który niesie trzem tysiącom Stoczkowian poprawę znaczenia ich rodzinnego miasta a wraz z nią miejsca pracy i bezpieczeństwo oraz prawo do swobodnego korzystania z Izydorów.                                                       


Ta Fajna Fundacja a Izydory – 10 lat w pigułce

I. Gdy dziesięć lat temu, Ta Fajna Fundacja (TFF) wybierała lokalizację dla swojego ośrodka z pomiędzy różnych propozycji, (w finale zostały cztery w tym Izydory) Stoczek był z nich najsłabszą. Wyróżnił się natomiast tym, że Katarzyna Markiewicz (KM) złożyła fundacji ofertę trwałego partnerstwa przechodzącego automatycznie w jakąś formę spółki. Uzgodniono zakres wspólnych inwestycji a ich wdrożenie gwarantowało poprawę standardu przyszłej bazy. Fundacja swoją lokalizację w Stoczku potraktowała więc docelowo i z tej perspektywy podejmowała kolejne działania. Nie jesteśmy tu dzięki grzeczności p. Markiewicz a za swoje miejsce w Stoczku płaciliśmy dużą cenę. Do czasu próby jednostronnego zerwania przez K. Markiewicz kontraktu z TFF, fundacja zapłaciła jej ponad 200 000 zł tytułem opłat czynszowych i eksploatacyjnych oraz dostarczyła ponadto „pożytków” na co najmniej 100 000 zł.

Obecnie KM jest dłużnikiem fundacji. TFF dochodzi na drodze prawnej wyłudzonych przez KM blisko 85 tys zł, zaległych za zlecone fundacji usługi.   

II. TFF nie pchała się „na afisz”. Ludzie tutaj często nie wiedzą, co z działań pożytecznych dla Stoczka i okolicy zrobiliśmy a było tego sporo. Między innymi:

Imprezy rekreacyjne i integracyjne dla osób niepełnosprawnych
jedno lub dwu dniowe. Uczestniczyło w nich każdorazowo ok.30 podopiecznych z opiekunami oraz ponad to również sprawni rówieśnicy z harcerstwa i zaprzyjaźnionych szkół. Imprezy oprócz zajęć sportowych, rekreacyjnych, artystycznych oraz edukacyjnych, zawierały wyżywienie i noclegi. Jedna z tych imprez (Fajny Jarmark) był imprezą masową. Odbyła się ona na stadionie LKS-u oraz w jego pobliżu. Uczestniczyło w niej łącznie około 3,5 tys osób a ostateczny koszt to 167 tys zł. Fajny Jarmark miał patronat medialny TVP-2.  
W latach 2002-2007, bawiło się u nas łącznie ponad 5 tys osób.Pomoc w 100% finansowana ze środków własnych TFF
 
Zajęcia socjoterapeutyczne dla młodzieży ze środowisk „drugiej szansy”
Zajęcia oprócz noclegu , wyżywienia i rekreacji, zawierały program socjoterapii, który każdorazowo uzgadniany był z opiekunami młodzieży oraz psychologiem Fundacji. Bardzo dobre rezultaty przyniosła współpraca programowa fundacji z Pogotowiem Opiekuńczym w Stoczku. Pilotażowy projekt pt: „Terapia Zintegrowana”, zyskał duże uznanie w Urzędzie Wojewody Lubelskiego oraz w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Współorganizowaliśmy również ferie dla dzieci z rodzin zagrożonych alkoholizmem.  Z tego typu pomocy w latach 2002-2007 skorzystało łącznie 480 dzieci i młodzieży.
Pomoc w 100% finansowana ze środków własnych TFF


Turnusy rehabilitacyjne
Są to 7 - 14 dniowe pobyty z zajęciami hipoterapeutycznymi oraz programem rekreacyjnym. Ograniczenia  architektoniczne ośrodka nie pozwalają przyjmować ludzi ze znacznym upośledzeniem narządów ruchu. Uczestnicy turnusów często biorą udział w imprezach integracyjnych. Dużą grupę wśród uczestników turnusów stanowią dzieci i kandydaci na hipoterapeutów z Wileńszczyzny na Litwie Z tego typu pomocy w latach 2001-2008 skorzystało łącznie 550 osób niepełnosprawnych.
Pomoc w 80% finansowana ze środków własnych TFF.

Zajęcia hipoterapeutyczne
Głównie prowadzimy je dla niepełnosprawnych z powiatów: łukowskiego (w tym dla uczniów ze zlikwidowanej obecnie Szkoły Specjalnej ze Stoczka),  garwolińskiego, mińskiego, siedleckiego oraz mieszkańców Warszawy. W latach największej aktywności fundacji, w terapii uczestniczyło aż 215 pacjentów rocznie.
Pomoc w 100% finansowana ze środków własnych TFF

Pomoc rzeczowa dla środowisk wymienionych w statucie
Pozyskujemy od zaprzyjaźnionych firm i osób prywatnych: obuwie zimowe, farmaceutyki, środki czystości i higieny, T-shirty, bluzy dresowe, komputery, farby …itp., które nieodpłatnie przekazujemy naszym podopiecznym.
W latach 2001-2008 wartość rynkowa przekazanej pomocy wyniosła blisko 514 tys.zł
Pomoc w 100% finansowana ze środków własnych TFF

 
Harcerstwo
W ramach działającej kilka lat temu w Stoczku Drużyny Harcerskiej, prowadziliśmy nieodpłatne zajęcia jeździeckie dla Harcerskiego Zastępu Kawaleryjskiego.
Działanie w 100% finansowane ze środków własnych TFF.


Również nieodpłatnie pomagamy niepełnosprawnym w załatwianiu formalności oraz uzyskiwaniu sprzętu rehabilitacyjnego.

Organizujemy też otwarte turnieje jeździeckie i gonitwy Świętego Huberta.

TFF organizuje również zielone szkoły, obozy jeździeckie oraz imprezy integracyjne dla firm. Jest to działalność komercyjna a dochód z niej w całości służy realizacji wyżej wymienionych działań charytatywnych. W tej formie przez nasz ośrodek „przewinęło” się już ponad 2000 osób.

Promocja Stoczka Łukowskiego i okolicy w mediach oraz bezpośrednio wśród gości TFF
Stronę internetową fundacji, która mocno promuje Stoczek, odwiedza dziennie około 300 osób. Reportaże TVP-2, TVP-3, Polsatu, TVN-u, Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, rozgłośni radiowych i gazet regionalnych traktujące o fundacji, stanowią dla Stoczka Łukowskiego produkt marketingowy o wartości rynkowej około 780 tys. zł. (według stawek firmy PETEK service).


ZESTAWIENIE PRAC I INWESTYCJI/NAKŁADÓW TFF W OBIEKCIE
W STOCZKU ŁUKOWSKIM PRZY ULICY NOWOPROJEKTOWANEJ 1
 
Zachowując chronologię:

1. Fundacja uprzątnęła zagracony magazyn w celu zaadoptowania go na stajnię.
- demontaż starej podsufitki z dykty oraz usunięcie wszelkich rupieci

nakłady fundacji wyniosły 100%

2. Budowa biektów jeździeckich.
- Fundacja z drewna wskazanego Fundacji do wycinki przez Urząd Miasta z przeznaczeniem na realizację celów jeździeckich, wygrodziła: ring, maneż oraz padok z korytarzem dobiegowy. W pracach tych oprócz kadry fundacji pomagali uczniowie lokalnej szkoły. Współpraca szkoły z fundacją była uzgodniona w ramach wkładu uczniów w przyszłe zajęcia jeździeckie. (nadwyżkę pozyskanego drewna przejęła K. Markiewicz i wykorzystała do budowy ogrodzenia posesji.  Udział K. Markiewicz w wymienionych nakładach wyniósł 300zł t.j cenę trzech godzin pracy spychacza przy równaniu terenu)                             
nakłady fundacji wyniosły 95%

3. Remont i wyposażenie „pokoju Fundacyjnego”            
- Pomieszczenie na parterze służące K.M. wcześniej za graciarnię: przerdzewiałe rury kanalizacyjne położone na suficie i ścianach, brak drzwi w ubikacji, brudne ściany i podłoga z chropowatego kurzącego się betonu.

– Fundacja z własnych środków zakupiła a następnie zainstalowała: panele podłogowe, watą mineralną a następnie płytą gipsową obudowała rury, wstawiła drzwi, odmalowała całość i zamontowała 5 łóżek w zabudowie ściennej wraz z drabinkami, blat, szafki oraz stół składany.              
nakłady fundacji wyniosły 100%

4. Stajnia
- Projekt stajni jest w całości autorstwa fundacji
- Pierwsze 6 boksów (pierwsza połowa stajni) w zdecydowanej większości sfinansowała K.M. Fundacja zapłaciła jedynie za połowę poideł. Fundacja natomiast pomagała w pracach murarzowi, pomagała kopać rów którym idzie doprowadzenie prądu i wody oraz pomagała w kładzeniu instalacji elektrycznej wewnątrz stajni (na prośbę krewnego K.M. który te prace wykonywał a był on wtedy chory i pomoc taka była potrzebna)
- Fundacja samodzielnie wykonała przejście w murze działowym oraz schodnię.
- Druga połowa stajni została w 100% wykonana środkami fundacji
- Fundacja również ze środków własnych wyposażyła stajnię w specjalnie zamówione metalowe bramy, służące utrzymaniu prawidłowej wentylacji.

Wszystkie 12 koni wraz z rzędami oraz osprzętem jeździeckim były i są własnością fundacji.
Również 23 rowery jak i meble ogrodowe oraz wiele innych składowych ośrodka należą wyłącznie do TFF.
nakłady fundacji wyniosły 75%.

5. Remont generalny na wiosnę 2002 roku.

Ściany wewnątrz budynku były już b. brudne a farba w wielu miejscach odpadała.  (wcześniejsze malowanie zlecone przez K.M. wykonane zostało farbami niskiej jakości)
Budynek ma około 300m2 powierzchni parteru + 300m2 powierzchni piętro = 600m2: pokoi, łazienek, korytarzy i innych pomieszczeń, gdzie wykonaliśmy:
- gruntowne skrobanie ścian
- uzupełnianie tynków
- wzmacnianie UNIGRUNTEM
- dwukrotne malowanie ścian i sufitów wysokogatunkowymi akrylowymi emulsjami
- malowanie olejne otworów
- w siedmiu na dziesięć pokojach mieszkalnych, wymieniliśmy zniszczone wykładziny podłogowe na nowe.
- położyliśmy dywan w salce telewizyjnej
- daliśmy nowe zasłony okienne
- zleciliśmy wykonanie nowych stołów i ław dla łącznie 60 osób a następnie umeblowaliśmy nimi salę kominkową.
- wykonując pisemne zalecenie SANEPiD–u, wymieniliśmy zastane tapczaniki, które dawno już przestały spełniać wymagania   sanitarno-epidemiologiczne, na nowe łóżka piętrowe wraz z nowymi materacami.
- wymieniliśmy połowę szaf na takie, które wreszcie nadawały się do użytku.
- wyposażyliśmy kuchnię w sprawną kuchenkę gazową, markową mikrofalówkę, 3 zamrażarki, lodówko-zamrażarkę, wymieniliśmy większość szafek kuchennych oraz blat na taki, który wreszcie spełniał wymogi SANEPiD dla zbiorowego żywienia.
- wyposażyliśmy w sprzęt AGD oraz zastawy stołowe i naczynia kuchenne dla 80 osób.
- wymieniliśmy stare, nie spełniające wymogów P-poż gaśnice, na zgodne z obowiązującymi normami.
nakłady fundacji wyniosły 100%


6. Estetyka wokół budynku
- w miejscu chwastów i placów gołego piachu, stworzyliśmy zadbane trawniki które były koszone raz w tygodniu a skoszenie całego terenu zielonego każdorazowo zajmowało 9 godzin
- wybudowaliśmy kwietnik z kamienia polnego o długości 20 m.
- dwa skalniaki
- estetyczne składowisko na drewno opałowe
- spuściliśmy wodę ze stawu i oczyściliśmy dno
- naprawiliśmy stawidło i zarybiliśmy staw
- zrobiliśmy remont pionu kanalizacyjnego z wymianą rur (to duży remont)
- wymieniliśmy uszkodzony wcześniej przez K.M. piec centralnego ogrzewania
- wymieniliśmy też całą bramę wjazdową, której jeden ze słupów pękł w miejscu całkowitego przegnicia.
nakłady fundacji wyniosły 100%

Należy zaznaczyć jeszcze, że oprócz dużej finansowej wartości wniesionych poszczególnych przedmiotów i materiałów, wartość ostateczna nakładów TFF zawiera również wartość wolontariackiej pracy kadry TFF. W wymienionych pracach brało udział około 30 osób w znacznym wymiarze czasu.

Reasumując:
TFF mimo tego, że była jedynie poddzierżawcą, bez pomocy lokalnego samorządu wykonała w ciągu minionych 10 lat wiele ważnych i cennych społecznie jak również materialnie, działań charytatywnych. (szacunkowo 8-10 % stało się udziałem mieszkańców Stoczka Łukowskiego).
Mimo braku solidnej umowy z Miastem, TFF zaangażowała znaczne swoje środki finansowe, rzeczowe oraz kadrowe, w remonty i inwestycje poddzierżawionego obiektu (nakłady te zdecydowanie wykraczają poza właściwe dla tej formy użytkowania „naprawy bieżące”)
Zainteresowanie mediów fundacją daje Stoczkowi duże korzyści reklamowe bez ponoszenia wydatków z budżetu miasta.
TFF pracuje już blisko 10 lat i posiada status organizacji pożytku publicznego. Oznacza to bardzo duży potencjał finansowy fundacji. Instytucje o takiej charakterystyce, otrzymują nawet do 100% wartości kosztorysowej dofinansowań na swoje projekty inwestycyjne.
Ta Fajna Fundacja chce inwestować w Stoczku Łukowskim.


Interakcja

Idąc za podpowiedziami dotychczasowych czytelników, zapraszamy Państwa do przesyłania na nasz adres mailowy fundacja@tafajnafundacja.org.pl wspomnień i uwag dotyczących Izydorów oraz opisywanej przez nas problematyki. W całości lub fragmentach chętnie będziemy je zamieszczać.


Wprowadzenie

Ciągnące się latami spory mają tą cechę, że z czasem zarówno ich uczestnicy jak i obserwatorzy, zaczynają gubić się w poplątanych wątkach sprawy. Stoczkowskie Izydory są tego przykładem.

W kolejnych odsłonach przedstawimy więc kolejne składowe tutejszej burleski.

  • przedstawimy wnioski z analizy dotyczącej tego czym są Izydory dla pomyślności Miasta Stoczek Łukowski oraz dla jego mieszkańców
  • omówimy stan postępowań sądowych o tytuł własności
  • działania urzędników samorządowych
  • opowiemy o nieetycznych i bezprawnych działaniach Katarzyny Markiewicz
  • interesującym wątkiem w tych sprawach , okazały się działania lokalnej Policji
  • oraz wiele innych budzących poważne wątpliwości zdarzeń, które mają prawo znać zwłaszcza mieszkańcy Stoczka Łukowskiego. Bo zdarzenia te mają poważny wpływ na jakośc ich życia
  • dla uzupełninia obrazu , wyjaśnimy skąd wzięła się na Izydorach Ta Fajna Fundacja i streścimy naszą tutejszą , dziesięcioletnią już historię
Zależy nam na rzetelności edytowanych informacji. Treści tekstów skonsultujemy więc z kompetentnymi prawnikami i zamieścimy zeskanowane dokumenty dotyczące omawianych tematów


AWANTURA O IZYDORY? ? - CZAS SKOŃCZYĆ Z NIEDOMÓWIENIAMI

Co to są Izydory?

Pomiędzy Garwolinem, Siedlcami, Mińskiem Mazowieckim a Łukowem, leży Stoczek Łukowski. Nieduże miasteczko nad rzeką Świder. Izydory to kilkunastohektarowy teren zamykający granicę miasta od strony północnej. Przed II Wojną Światową był on częścią majątku ziemskiego. W sierpniu 1950 r. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, na podstawie Dekretu o reformie rolnej PKWN z 1944 r., podjęło decyzję o przeznaczeniu nieruchomości ziemskiej „Izydory” na cele tej reformy. Dekret stanowił, że parcelacji na działki rolne i na cele państwowej gospodarki rolnej będą podlegały nieruchomości, w których użytki rolne zajmują przynajmniej 50 ha. Wówczas doliczono się, że pod uprawy rolne na Izydorach (cały majątek„Wójtostwo i Młyn Zgórznica” posiadał również inne grunty) przeznacza się 35% powyżej tej normy i dekret wcielono w życie.

Od szesnastu lat, to znaczy od czasu gdy dawni właściciele wnieśli do sądu swój pozew reprywatyzacyjny, Samorząd Stoczka Łukowskiego, z reguły skutecznie, broni miejskiego prawa własności do Izydorów.

1. Retrospekcja

Dla mieszkańców Stoczka (społeczność obecnie licząca około 3 tys mieszkańców) i osób tu urodzonych a mieszkających obecnie w innych miejscowościach, Izydory to nie jakieś kilkanaście hektarów gruntów, lecz istotna część ich dotychczasowego życia oraz szansa na rozwój rodzinnego miasta. Z opowiadań znajomych mieszkających obecnie lub dawniej w Stoczku wynika, że Pod Zydorą (bo i taką ten teren nosi nazwę) od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku funkcjonowała:
Stoczkowska lecznica weterynaryjna prowadzona przez doktora Biska wspieranego później przez jego zięcia (również weterynarza) doktora Szwedziuka (córka państwa Szwedziuków – Grażyna – kontynuuje weterynaryjną tradycję rodzinną praktykując w Warszawie).   Ilu okolicznych gospodarzy zwracało się tu po pomoc dla swoich zwierząt, nie sposób policzyć. Później ( w 1969 r) lecznicę przeniesiono na Dębek.                                                                    
Budynek trochę na wyrost zwany hotelem wraz z kompleksem domków kempingowych, basenem kąpieliskowym, placem zabaw dla dzieci, małą gastronomią, wypożyczalnią kajaków i rowerów wodnych oraz dyskoteką na specjalnie przygotowanej do tego wysepce. Oprócz wczasowiczów spędzających tu swoje urlopy, przyjeżdżała też młodzież na kolonie. W sezonie, zadbaną promenadą zaczynającą się tuż za Kościołem, Stoczkowianie wędrowali na Izydory. Często całymi rodzinami. Korzystali z basenu,  pływali rowerami wodnymi i kajakami po Świdrze (i to aż pod Dębek) odpoczywali na trawie przy kąpielisku lub sadowiąc się na ławeczkach rozgrywali partyjki brydża towarzyskiego. Dzieciaki mogły wypożyczać płetwy, maski do nurkowania lub deskę do nauki pływania. Jeżeli rodzinka taka zgłodniała, mogła za niewielkie pieniądze zjeść smaczny obiad. Restauracja GS delegowała w sezonie na Izydory fachową ekipę a to znaczy, że musiało  być smacznie (sami wiecie -:).  W soboty dyskoteki na wyspie. Specjalne stanowisko dla "D.J.`ja" nagłośnienie, oświetlenie a dla spragnionych – chłodzące napoje. Imprezy kończyły się dopiero o północy.                            
Były też oczywiście ogniska, smażenie rybek, romantyczne spacery (wiele z nich zwieńczyły całkiem udane małżeństwa). Później zbudowano też stadion piłkarski dla LKS Dwernicki. Tutaj świętowały swoje triumfy Wiejskie Sejmiki Teatralne.                                      
W sezonie ośrodek tętnił życiem.  Na wczasy pracownicze kierowano tu ludzi z całej Polski. Przyjeżdżali również turyści indywidualni z pobliskiej Warszawy oraz reszty Kraju a i podobno Czesi też się pojawiali.                                                                                           
Zimą również coś się działo. Lód ścinał niski poziom wody kąpieliska, więc wypożyczalnia łyżew plus oświetlenie plus muzyka …  i jest publiczna ślizgawka.
Izydory dawały też zatrudnienie. To było źródło utrzymania i bezpieczeństwo dla wielu rodzin w Stoczku.                         
To nie jakieś kilkanaście hektarów jakichś gruntów. W ciągu minionego półwiecza, Izydory stały się dla Stoczkowian tym, czym dla Krakowian są Planty a dla Warszawiaków Łazienki wraz z przylegającym Parkiem Agrykolą.

Dla Stoczkowian to nie jakieś kilkanaście hektarów….

Cdn...


RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.